Zamknij
REKLAMA

Od ściany do ściany [Kadra i cała reszta…]

18:01, 21.06.2021 |
Skomentuj
REKLAMA

Sytuacja, którą obserwowaliśmy po meczu ze Słowacją była idealnym podsumowaniem tego, jakie jest nasze piłkarskie środowisko. Zarówno, jeśli chodzi o trenerów, jak i dziennikarzy. Teraz ci sami, którzy po pierwszym spotkaniu okładali Paulo Sousę kijem po plecach, klepią go po nich dodając „good job!”.

Moja pierwsza reakcja na porażkę ze Słowakami była taka jak większości społeczeństwa – odegraliśmy piłkarskie „Dziady”, część druga. Jednak im więcej obejrzałem sobie powtórek poszczególnych sytuacji, poczytałem statystyk, tym bardziej byłem skłonny stwierdzić, że przegraliśmy przede wszystkim przez indywidualne błędy i to nie system gry przyjęty przez trenera był problemem, ale wykonawcy.

Po wypuszczeniu kulis meczu przez „Łączy nas piłka”, gdzie widać jak Paulo Sousa tłumaczy punkt po punkcie jak rywal rozgrywa rzuty rożne i jak ważne będzie pokrycie Skriniara dominowała opinia, że jest to próba wybielenia selekcjonera i zrzucenia winy tylko na piłkarzy. Ja nie do końca się z tym zgodzę. Termin ukazania się tego materiału rzeczywiście nie był fortunny, ale może wreszcie zerwiemy z tym obyczajem, że to trener zawsze odpowiada za wszystko, a piłkarze nie ponoszą żadnych konsekwencji i są świętymi krowami? Ten film to była także odpowiedź na bzdury, jakie opowiadał komentator TVP Michał Zawacki, jak to sztab z automatu dopisał 3 punkty ze Słowakami i skupił się na meczu z Hiszpanią, a informacje rzekomo przekazała osoba z kręgów reprezentacji. Więc mamy czarno na białym, że Sousa wyjaśniał wszystko całej drużynie jak przysłowiowej krowie na rowie. A czy zawodnicy wzięli to sobie do serca, to widać było doskonale podczas gry. Jest taki dokument „Trzecia część meczu” – kulisy eliminacji MŚ 2010 za kadencji Leo Beenhakkera. Tam mamy taką scenę z przerwy słynnego meczu z Irlandią Północną w Belfaście, kiedy Leo mówi, żeby nie grać do Boruca piłek w światło bramki, bo murawa jest fatalna. 15 minut po wznowieniu gry Żewłakow robi dokładnie odwrotnie i każdy pamięta, jak to się skończyło. Dwie bliźniacze sytuacje.

Po spotkaniu nasi piłkarscy „mejweni” i „influencerzy” zaczęli jazdę z Sousą bez trzymanki. Nie twierdzę, że dokonał słusznych wyborów i wystawił najlepszy optymalny skład (z pewnością błędem było pozostawienie na boisku Krychowiaka, mającego żółtą kartkę czy pozostawienie na ławce rezerwowych Modera kosztem Linettiego, abstrahując od tego, że zdobył bramkę), ale zarzuty jak ten o odpuszczeniu meczu ze Słowacją czy opowiadanie Tomasza Smokowskiego, że widział tzw. markery zmęczeniowe zawodników, które pokazują, że są oni wycieńczeni (oczywiście udostępniła je osoba z kręgów reprezentacji) plus dodatkowo głosy, że za Brzęczka to byśmy ten mecz wygrali, zakrawały już na totalny absurd. Krytycznie wypowiedział się nawet Franciszek Smuda, który koncertowo przerżnął EURO 2012, zajmując ostatnie miejsce w najsłabszej grupie, kwitujący raport Huberta Małowiejskiego o Grekach słowami „Ch*ja grają, opier*olimy ich”. Zaczęto podnosić kwestię mitycznego przygotowania fizycznego, powielać informacje, że na zgrupowaniu zawodnicy prosili selekcjonera o zmniejszenie obciążeń treningowych, jednak on pozostawał nieugięty. Przypomniał mi się okres, kiedy selekcjonerem był Leo Beenhakker i to jak traktowali go ludzie z kręgów PZPN z Piechniczkiem i Latą na czele. Ludzie, którzy mentalnie zostali w 1974 i 1982 roku i żyją remisem na Wembley sprzed prawie pół wieku, krytykowali go dosłownie za wszystko. Obecnie, nasze środowisko dziennikarskie chcące uchodzić za nowoczesne i reformować nasz futbol, to samo, które krytykowało Jerzego Brzęczka za archaiczny styl, w momencie, kiedy Paulo Sousa chce zrobić coś innego, pokazać, że można, ostatecznie stwierdza, że w sumie to takie 1-4-4-2, albo 1-4-5-1 i granie z kontry to by nie było złe. Gra trójką obrońców? A po co to komu? Lepiej wróćmy do tego co było. I dlatego uważam, że trener z zewnątrz był niezbędny. Trener mający gdzieś, to jak było do tej pory i nie słuchający opowieści w stylu „Aaa, bo kiedyś to były czasy, a teraz nie ma czasów”. Było to już widać przy powołaniach, kiedy Sousa nie wpisał na 26-osobową listę Kamila Grosickiego. Grosickiego, który w całym sezonie rozegrał 774 minuty, z czego 450 w drużynie U-23, czyli tak naprawdę w rezerwach swojego klubu. Ten publiczny płacz ludzi, którzy prywatnie chodzą z nim na wódeczkę i do kasyna był po prostu żenujący. Skończyło się wreszcie powoływanie za zasługi albo dla robienia atmosfery.

Na mecz z Hiszpanią wyszliśmy z takim samym pomysłem taktycznym, jaki Sousa stara się wprowadzić od początku, czyli z pressingiem na rywala, z próbą zaatakowania go blisko jego bramki (patrz gol Modera z Anglią) i tego w reprezentacji dawno nie było. Ci, którzy tak ubolewali nad zwolnieniem Brzęczka, mogli porównać sobie jak jego reprezentacja wyglądała na tle Holandii w Amsterdamie czy Włochów Reggio Emilia. Nie gramy już długiej piłki na Lewandowskiego i nie modlimy się, że może coś się tam z przodu uda. Bramek ze Słowacją i Hiszpanią nie zdobyliśmy z przypadku, tylko po naprawdę dobrze rozegranych akcjach. Oczywiście nie twierdzę, że to było wspaniałe spotkanie, bo jednak długimi fragmentami byliśmy zepchnięci do defensywy, jednak w wielu sytuacjach nie widziałem paniki, wybijania na oślep czy ''lagowania'' na Lewego. W odróżnieniu do taktyki Brzęczka, chcieliśmy grać w piłkę. Wreszcie. Dodatkowo Sousa postawił na nieoczywistych wykonawców, takich jak Świderski, Puchacz czy 17-letni Kozłowski. I w tej sytuacji trzeba wrzucić nie kamień, a głaz do ogródka naszego wszech prezesa Zbigniewa Bońka, który przez własne widzimisię zmarnował 2,5 roku zatrudniając trenera, który nie był w stanie dźwignąć presji i nie zbudował niczego trwałego. Czy gdyby obecny selekcjoner dostał np. pół roku więcej, to dziś w innych nastrojach czekalibyśmy na mecze ze Szwecją? Po tym co zobaczyłem na La Cartuja, jestem skłonny uwierzyć, że tak.

Paulo Sousa w kilka dni przeszedł drogę od „znachora” i faceta, który zmarnował czas, do świetnego stratega i architekta remisu z wielką Hiszpanią (szkoda tylko, że żaden z dziennikarskich autorytetów nie wykrztusił z siebie zwykłego przepraszam). Idealnie pasuje tu cytat Leo Beenhakkera – „W Polsce jednego dnia jesteś Bogiem, a następnego dnia kawałkiem gówna”. I tak się obijamy, od ściany do ściany. Od histerii, po euforię. Ani jedno, ani drugie nie jest dobre. Rzecz jasna, mam ogromny szacunek do naszych zawodników za tę harówę przez 90 minut i pokazanie cojones, za to, że zagraliśmy wreszcie fajny mecz przeciwko topowej drużynie świata, jednak przypominam, że wciąż:

  • jesteśmy na ostatnim miejscu w grupie,
  • mamy na koncie jeden punkt.

Cytując śp. Pawła Zarzecznego – „Panowie, to jeszcze nie jest czas na lizanie się po…” i tu proszę sobie doczytać w internetach.

dziennikarz

Dawid Ziółkowski

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (7)

BokserkaBokserka

13 1

Najważniejsze żeby Polacy przegrywali wszystkie mecze. Dość już mam piłkarskiego fanatyzmu i pompowania tego sportu na siłę w mediach. Sukcesów jak nie było tak nie ma a dla większości to nadal jedyny słuszny sport. Niczym ideologia. Do tego młodzież zamiast trenować lekkoatletykę albo sporty walki marnuje się biegając za piłką, podczas gdy w innych dyscyplinach sportowych już dawno mieliby sukcesy i medale. Stop piłkarskiej propagandzie! 20:08, 21.06.2021

Odpowiedzi:2
Odpowiedz

PiłkarzPiłkarz

0 8

Najlepiej zdelegalizujmy piłkę nożną. Mamy zmuszać dzieciaki, żeby zamiast trenować piłkę, rzucały oszczepem, albo skakały o tyczce? Co za bełkot... 10:26, 22.06.2021


Do piłkarzaDo piłkarza

8 1

Do niczego nie musimy zmuszać. Wystarczy przestać ciągle to promować a więcej uwagi poświęcić innym dyscyplinom w których mamy wyniki. Wtedy dzieciaki same się zajmą innym sportem. 06:55, 23.06.2021


Monika.Monika.

0 2

Cześć panowie, mam na imie Monika. Chętnie poznam normalnego faceta. Nie szukam sponsora, nie interesuje mnie jakie masz zarobki, samochód itp. Przede wszystkim cenię kulturę osobistą i poczucie humoru, wygląd dla mnie to sprawa drugorzędna. Zainteresowanych panów zapraszam do kontaktu. Numer telefonu i więcej fotek wrzuciłam na swój profil tutaj: http://panieonline.pl/monika263 19:10, 27.06.2021

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

JestJest

5 0

jedna niezaprzeczalna korzyść z tego fatalnego występu, rządzący nie mają się na kim lansować. Przykrywać np. wzrost ceny benzyny zbliżającej się do 6 złotych za litr śniadankiem z Lewandowskim, podatek od deszczu zdjęciem ze Szczęsnym. Polacy nic się nie stało. 22:31, 27.06.2021

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

KRYNKRYN

2 2

jaka opozycja krajowa i nasza - taka kadra piłkarska krajowa i nasza 11:18, 28.06.2021

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

ChybaChyba

2 2

coś się panu pomyliło... PAD rzekł inaczej: "Stan polskiego sportu, zwłaszcza gier zespołowych, jest smutnym odzwierciedleniem stanu polskiego państwa". 12:44, 28.06.2021


REKLAMA
REKLAMA
0%