Na sygnale

Zamknij
INFORMACJE
Miał dwa dożywotnie zakazy prowadzenia pojazdów, ponad 2,8 promila alkoholu w organizmie, a mimo to wsiadł za kierownicę. Po dachowaniu seata, próbował ukryć się w zbożu. Kilka minut później został zatrzymany przez płońskich policjantów.
40-letniemu funkcjonariuszowi Komendy Powiatowej Policji w Płońsku zarzuca się zmuszanie danej osoby do określonego zachowania oraz tak zwane fałszerstwo materialne. Policjanta z drogówki odsunięto od wykonywania obowiązków służbowych i wszczęto wobec niego postępowanie dyscyplinarne.
Dziś po godzinie 8 na drodze krajowej nr 50 w rejonie miejscowości Skarżyn (gmina Płońsk) doszło do kolizji z udziałem Opla, Volkswagena, Dacii oraz dostawczego Fiata.
Po godzinie 11 na drodze ekspresowej S7 na wysokości Płońska, na jezdni w kierunku Gdańska, doszło do zdarzenia drogowego z udziałem samochodu osobowego marki Volvo.
Dzisiaj po godzinie 9 policjanci otrzymali zgłoszenie o wiadomości e-mail, która wpłynęła na adres Miejskiej Biblioteki Publicznej w Płońsku. - W jej treści znajdowała się informacja o podłożeniu ładunku wybuchowego na terenie placówki - przekazuje rzecznik prasowa Komendy Powiatowej Policji w Płońsku.
Przekroczenie prędkości o 50 km/h to poważne naruszenie przepisów. Gdy jednak za kierownicą siedzi osoba, która w ogóle nie powinna prowadzić pojazdu, sprawa przybiera zupełnie inny obrót. Tak było w przypadku kierowcy BMW zatrzymanego przez policjantów z płońskiej drogówki, działających w ramach Mazowieckiej Grupy SPEED. 37‑latek miał cofnięte uprawnienia oraz czynny zakaz prowadzenia pojazdów.
We wtorek około godziny 20:20 na niestrzeżonym przejeździe kolejowym w pobliżu miejscowości Kaczorowy w gminie Raciąż doszło do zderzenia szynobusu z samochodem osobowym.
Policjanci zatrzymali 23‑letniego mieszkańca powiatu płońskiego, który będąc pod wpływem alkoholu spowodował kolizję z udziałem trzech samochodów w Szerominku (gmina Płońsk). W trakcie czynności okazało się, że mężczyzna nie tylko był nietrzeźwy, ale również złamał sądowy zakaz prowadzenia pojazdów oraz zignorował decyzję o cofnięciu uprawnień. Teraz za popełnione przestępstwa odpowie przed sądem.
Do tragicznego wypadku doszło w poniedziałkowy wieczór, 22 czerwca, w okolicach miejscowości Charzyny w gminie Raciąż. W zdarzeniu uczestniczyły dwa motocykle typu cross. Mimo natychmiastowej pomocy udzielonej przez policjantów i ratowników medycznych życia jednego z uczestników — 18‑letniego mieszkańca powiatu żuromińskiego — nie udało się uratować. Drugi z mężczyzn, z obrażeniami ciała, trafił do szpitala.
Sobotni wieczór okazał się wyjątkowo trudny dla jednego z mieszkańców gminy Załuski. Policjanci zostali skierowani do domowej awantury, podczas której miało dochodzić do przemocy ze strony syna wobec poruszającego się o kulach ojca. Dzięki szybkiej reakcji funkcjonariuszy agresor został zatrzymany, usłyszał zarzuty i został objęty środkami mającymi na celu ochronę pokrzywdzonego m. in. nakazem wspólnie zajmowanego lokalu i zakazem zbliżania się.
Interwencja podjęta przez płońskich policjantów po zgłoszeniu świadka doprowadziła do zatrzymania kierowcy, który nie tylko prowadził samochód pod wpływem alkoholu, ale również złamał obowiązujący go dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Podczas kontroli 51-latek próbował uniknąć odpowiedzialności, twierdząc, że za kierownicą siedziała jego żona. Ostatecznie kobieta przyznała, że chciała wziąć winę na siebie, by uchronić męża przed konsekwencjami. Mężczyźnie grozi nawet 5 lat więzienia.
W poniedziałek około godz. 18:20 na drodze gminnej w okolicach miejscowości Charzyny (gmina Raciąż) doszło tragicznego wypadku z udziałem dwóch motocykli typu cross.
W poniedziałek tuż po godzinie 14 służby interweniowały na ulicy Warszawskiej w Płońsku, w okolicach stacji paliw. Doszło tam do kraksy osobowej toyoty.
W piątek około godziny 13:40 na drodze krajowej nr 62, w okolicy miejscowości Goławin (gmina Czerwińsk nad Wisłą) doszło do zderzenia busa marki Renault z motocyklem Yamaha.
Czteroosobowa rodzina ze wsi Falbogi Wielkie w gminie Załuski straciła dorobek całego życia. Ogień rozprzestrzeniał się bardzo szybko, strawił stolarnię, zniszczony został również budynek mieszkalny. Mieszkańcom na szczęście nic poważnego się nie stało, ale to, na co pracowali całe życie, tej jednej czerwcowej nocy i poranka legło w gruzach. Teraz najważniejsza jest pomoc i powrót po tym dramacie do normalności. Ludzi dobrej woli nie brakuje.

OSTATNIE KOMENTARZE