Zamknij
REKLAMA

Kurs na górę lodową [Kadra i cała reszta…]

13:15, 19.01.2021 |
Skomentuj [Foto: wiadomosci.com]
REKLAMA

Wczoraj opinią publiczną wstrząsnęło włamanie na twitterowe konto kolejnego polityka, więc kiedy około 12:30 ukazała się informacja o rozstaniu z Jerzym Brzęczkiem to przyznam, że kilka razy sprawdzałem czy to nie fejk. Czy jest to decyzja dobra? Moim zdaniem tak. Czy podjęta w odpowiednim czasie? Bynajmniej.

Czytam, że Zbigniew Boniek rozstając się z selekcjonerem wreszcie przyznał się do błędu, co w jego przypadku wcale takie oczywiste nie jest i prezes wielokrotnie miał z tym problem. Ale czy aby na pewno? Boniek i tak zrobił wszystko po swojemu. Podjął decyzję w ten sposób i w takim czasie, że w tej chwili jest odbierana jako przemyślana, po dogłębnej analizie i na chłodno. Nie wręczył Brzęczkowi wypowiedzenia w listopadzie, po tragicznym meczu z Włochami w Reggio nell’Emilia, ani po tylko trochę lepszym występie z Holandią. Dlaczego? Bo wówczas zostałoby to odebrane jako ukłon w stronę opinii publicznej i ugięcie się, a tego prezes nie lubi. I tym samym zmarnowaliśmy dwa miesiące z facetem, z którym ta kadra i tak nie miała przyszłości. Ponoć powodem zwolnienia jest sportowa analiza dotychczasowego dorobku Jerzego Brzęczka z kadrą i wyzwania jakie czekają nas w 2021 roku. Tyle że analiza zrobiona wczoraj, po prostu nie może się niczym różnić od tej sprzed kilku tygodni. Jako reprezentacja już dawno obraliśmy kurs na górę lodową, a Zbigniew Boniek za nic w świecie nie chciał wziąć do ręki lornetki, którą wszyscy mu podawali. Zrobił to dopiero teraz i wygląda na to, że wreszcie dotarło do niego, że dalsze trzymanie dotychczasowego selekcjonera u steru nie ma sensu.

Dyrektor TVP Sport, Marek Szkolnikowski napisał na Twitterze: „Zrozumcie, że nie ma różnicy w zwolnieniu Brzęczka w listopadzie czy styczniu. Nowy trener i tak będzie mieć ultra mało czasu na pierwszym zgrupowaniu […]”. Kompletnie się z tym nie zgadzam. Gdyby decyzję podjęto szybciej, to od końcówki listopada nowy trener miałby czas choćby na takie prozaiczne rzeczy, jak skompletowanie sztabu, dogadanie szczegółów kontraktowych, czy wreszcie obserwację zawodników, choć ta z wiadomych względów jest utrudniona. Straciliśmy czas, a teraz wszystko trzeba będzie robić w przyspieszonym tempie. Gdyby tak się zastanowić, to rozstanie z selekcjonerem dopiero teraz jest jednak typową zagrywką w stylu Bońka. Jednoosobowa decyzja, podjęta w chwili, kiedy zupełnie nikt się tego nie spodziewał, bez konsultacji z nikim. My jako kibice staliśmy się poniekąd zakładnikiem Bońkowej intuicji i jego przekonaniu o własnej nieomylności. Trafił w przysłowiową „dziesiątkę” oddając kadrę Adamowi Nawałce w 2013 roku, a pięć lat później przekazał ją Jerzemu Brzęczkowi, którego największym osiągnięciem w trenerskiej karierze było piąte miejsce w Ekstraklasie z Wisłą Płock. Z całym szacunkiem dla Brzęczka, jego warsztatu i umiejętności, ale z kadrą nie może pracować ktoś z tak ubogim CV.

I ten brak doświadczenia potwierdziły wyniki i przede wszystkim sposób gry jego reprezentacji. Funkcjonujemy w takich czasach, że nikogo nie podnieca w tej chwili sam awans na Euro, a ta reprezentacja ma zdecydowanie za duży potencjał, by kopać się po czole w meczach z Macedonią i Łotwą i bronić się przez większość spotkania z Austrią. Na nikim nie zrobiło wrażenia dwukrotne pokonanie Bośni i Hercegowiny w Lidze Narodów, podczas gdy w meczach z Holandią i Włochami osiągamy zawrotny bilans 0-1-3, odgrywając przy tym kolejne części piłkarskich dziadów.

Powody zwolnienia trenera mogą być dwa – albo wydarzyło się coś, czym Brzęczek tak zirytował Bońka, że ten mu podziękował, albo jak zasugerował Tomasz Ćwiąkała, pojawiła się na rynku ciekawa opcja, której np. nie było jeszcze jesienią. Trudno jest mi jednak uwierzyć w to, że prezes od wielu miesięcy monitorował sytuację swojego idealnego kandydata i teraz postanowił z niej skorzystać. Będę naprawdę mocno zdziwiony, jeśli kadrę przejmie obcokrajowiec, bo kiedy tylko powstawała jakaś dyskusja na temat trenerów, zawsze u Bońka na tapecie była teza, że polscy szkoleniowcy w niczym nie są gorsi od zagranicznych.

Wydaje mi się, że Jerzy Brzęczek nie do końca uniósł presję, jaka na niego spadła. Całkowicie poległ na polu komunikacji z mediami, na które w początkowej fazie swojej pracy mocno się otworzył, stając w opozycji do swojego poprzednika. To był pewnego rodzaju powiew świeżości. Z czasem było jednak tylko gorzej. Zaczęły się jakieś niepotrzebne słowne przepychanki z dziennikarzami, a w końcu powstała teza o „niekochanych”, z której selekcjoner chciał zrobić swój punkt zaczepienia i skonsolidować zespół przeciwko jednemu wspólnemu wrogowi – dziennikarzom. To po pewnym czasie zaczęło nie podobać się także ludziom z federacji, co finalnie doprowadziło do usunięcia ze sztabu psychologa Damiana Salwina, który doradzał Brzęczkowi w kwestiach wizerunkowych i komunikacyjnych. Do tego doszła jeszcze ta nieszczęsna książka napisana wspólnie z Małgorzatą Domagalik…W ostatecznym rozrachunku tego wszystkiego było już za dużo.

A co z potencjalnym następcą? Za 65 dni gramy w eliminacjach mundialu z Węgrami. Przed tym spotkaniem nowy trener będzie miał jakieś dwa, trzy treningi i mecz. Potem jest spotkanie z Andorą, a 31 marca wyjazdowy mecz z Anglią, przed którym kadrowicze także potrenują pod jego okiem góra trzy razy. No i oczywiście Euro w czerwcu, a wcześniej przygotowania do turnieju. Tak jak wspomniałem, trudno mi sobie wyobrazić, że Zbigniew Boniek sięgnie jednak po obcokrajowca. Z drugiej strony na naszym podwórku jedynym kandydatem, który mógłby wziąć reprezentację z marszu, bez konieczności jej poznawania i oswajania się ze specyfiką tej pracy, byłby chyba tylko Adam Nawałka. W tej chwili można tylko gdybać i czekać, cóż nasz kochany prezes tym razem nam zaserwuje. 

A mój wymarzony kandydat? Stanisław Salamonowicz Czerczesow. Pomarzyć można.

dziennikarz

Dawid Ziółkowski

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (2)

NiesamowiteNiesamowite

7 1

Cóż za mrożąca krew w żyłach historia. 19:17, 19.01.2021

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Ważne infoWażne info

5 1

Właśnie w meczu "polskiej" grupy na MŚ w piłce ręcznej Hiszpania pokonała Tunezję 36:30. Drużyna z Półwyspu Iberyjskiego tym zwycięstwem zapewniła wyjście z grupy zarówno sobie, jak i Polsce!
Dziękuję za uwagę. 20:25, 19.01.2021

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
0%