Zamknij
REKLAMA

MCK podpisał ugodę z wykonawcą modernizacji domu kultury. Miasto zapłaci niemal milion złotych

19.06, 19.09.2022 RED
Skomentuj Zdjęcie nowej siedziby Miejskiego Centrum Kultury w Płońsku, a z prawej, w kółku stary, przebudowywany emcek. Po kilku latach od zakończenia inwestycji sprawa domu kultury powróciła i wciąż jest ''żywa'', wywołując gorącą dyskusję
REKLAMA

Wracamy do sprawy, o której pisaliśmy w marcu 2021 roku. Wykonawca, który przeprowadził prace związane z przebudową płońskiego domu kultury, złożył wówczas pozew, na podstawie którego domagał się prawie 1,2 mln złotych dodatkowego wynagrodzenia. Choć początkowo MCK uznawał roszczenia za bezzasadne, to jednak w toku postępowania, jak słyszymy, okazało się, że jest odwrotnie. Teraz sąd zatwierdził ugodę między stronami, co jest równoznaczne z zapłatą dodatkowych środków. 

MCK vs BGR Bau – o co chodzi?

Przypomnijmy, że po przeprowadzeniu procedury przetargowej, 31 marca 2014 roku płoński MCK podpisał umowę z firmą BGR Bau, która miała przeprowadzić prace budowlane związane z projektem pn. „Przebudowa obiektu Miejskiego Centrum Kultury w Płońsku przy ulicy Płockiej Nr 50”. Zgodnie ze złożoną ofertą, strony uzgodniły za wykonanie prac kwotę 16 250 000,00 zł. Odebrano je we wrześniu 2015 roku, ale niemal równo dwa lata później, płońska instytucja kultury otrzymała pozew, na podstawie którego wykonawca domagał się niemal 1,6 mln złotych z tytułu wykonania dodatkowych prac. Efektem tego była rozprawa sądowa w listopadzie 2017 roku, która nie przyniosła jednak ugody. Pod koniec sierpnia 2020 roku przeprowadzono przegląd gwarancyjny, który wykazał usterki. Firma BGR Bau usunęła je, nie wnosząc żadnych uwag ani roszczeń finansowych. W lutym 2021 roku do MCK-u wpłynął pozew z Sądu Okręgowego w Łodzi, zgodnie z którym wykonawca wezwał placówkę do zapłaty 1 156 200,00 zł z tytułu wykonania dodatkowych robót. - Nie zlecałam i nie uznałam żadnych robót dodatkowych, a wszelkie prace były wykonane w ramach umowy ryczałtowej – mówiła w wywiadzie z „Tygodnikiem Ciechanowskim” była dyrektor MCK-u, obecnie starosta, Elżbieta Wiśniewska

[ZT]7229[/ZT]

„Wałek, że w głowie się nie mieści”

W związku z zatwierdzenia przez sąd ugody między płońskim MCK-iem a wykonawcą, na 12 września poza planem zwołano sesję rady miejskiej, na której dyskutowano o całej sprawie. Została jednak zwołana ona głównie po to, aby przegłosować zabezpieczenie środków na wypłatę dodatkowych pieniędzy na rzecz firmy BGR Bau.

Dyskusję rozpoczął radny Andrzej Ferski, który zaznaczył, że będzie głosował przeciwko uchwale, ponieważ jego zdaniem nie powinno się „układać z kimś” mając pewność, że na drodze sądowej się z nim wygra. - Panie burmistrzu, to jest taki wałek, że się w głowie nie mieści, mówiąc slangiem młodzieżowym. Ktoś czeka 5-6 lat, potem wyskakuje jak królik z kapelusza, chce półtora miliona, potem pół miliona opuszcza… To jest taka ustawka… Śmierdzi to z daleka – oceniał w ostry sposób radny. 

- Z tej sytuacji, jaką pan radny Ferski opisuje, nie ma dobrego wyjścia. Każde jest złe. Według mnie, ja i negocjator MCK, pani mecenas, wybraliśmy najmniejsze zło. Dodatkowo, przed podpisaniem ugody otrzymaliśmy kwoty, które zostały odliczone od należności, bo to są kwoty dla kancelarii, dla biegłego, za ekspertyzę, negocjatora… z tego sąd nas zwolnił. Konsekwencje takiego głosowania (głosowania przeciwko uchwale, przyp. red.) są takie, że kiedy nie ma czym spłacić, to przychodzi komornik i zajmuje konta w Miejskim Centrum Kultury – wyjaśniał burmistrz Andrzej Pietrasik dodając, że zajęcie kont równałoby się z brakiem pieniędzy na pensje pracowników i bieżącą działalność domu kultury. Podkreślił również, że nie mówi tego, żeby kogoś straszyć, ale uświadomić wszystkim, co może spowodować głosowanie przeciwko stosownej uchwale, ponieważ może to wpłynąć nawet na przyszłość całej jednostki. - Ustawkę na 5 lat nie ja nam zafundowałem, nie pan, tylko dyrektor MCK, który nie poinformował nas i jest to na piśmie, że odbyła się sprawa w sądzie. A ta sprawa w sądzie wydłużyła o 5 lat możliwość składania pozwu do sądu – przyznał szef płońskiego ratusza. Przypomniał, że dyrektorzy wszystkich jednostek miejskich na koniec danego roku podpisują się pod dokumentem, w którym informują burmistrza czy trwają jakiekolwiek sprawy sądowe. 

Z komornikiem w tle

Mecenas Dorota Nadratowska-Malinowska przyznała, że biegły sądowy z tytułem inżyniera analizując dokumenty – m.in. dzienniki budowy, korespondencję z projektantami, umowę, a także projekty, wydał opinię niekorzystną dla MCK. - To nie jest tak, że lekką ręką ktoś chciałby coś wydać. Tu trzeba było się po prostu zmierzyć z faktami – faktami bardzo niekorzystnymi dla nas. Wynikiem zmierzenia się z tymi faktami, rozmów i negocjacji jest to, że na skutek ugody - owszem - wydajemy 985 tys. zł (kwota do zapłaty na skutek ugody - przyp. red.), natomiast na dziś oszczędzamy 830 tysięcy. Na to składa się 175 tysięcy – odstąpienie z kwoty głównej, opłata do sądu – 57 780 zł, około 20 tysięcy – opinia biegłego sądowego, samych odsetek na dziś – ponad 571 tysięcy. Tych odsetek mamy zwiększenie o około 11 tysięcy złotych miesięcznie, koszty ewentualnego zastępstwa to jest 10 800 zł. Razem daje to około 830 tysięcy złotych – wyliczała mecenas. 

[ZT]11218[/ZT]

Podkreśliła ona również, że dalsze brnięcie w proces owszem mogłoby zakończyć się tym, że jakaś część z kwoty głównej mogłaby „odpaść”, ale pozostawałyby odsetki od pozostałej części, a licząc je od 2015 roku, jest to ogromna kwota. - To o czym burmistrz mówił – zawezwanie do próby ugodowej w 2017 roku pozwoliło niestety skorzystać stronie powodowej z przepisów i wystąpić z powództwem dopiero po 5 latach od ukończenia inwestycji. Nie byłoby tu nas, gdyby tego zawezwania do próby ugodowej nie było i zapewne losy tej sprawy by się inaczej potoczyły, gdyby w 2017 roku do tej sprawy było inne podejście. W ogóle jakieś podejście, niż tylko pójście do sądu i powiedzenie, że się nie zgadzamy, a rozważenia tej sprawy w szerszym gronie, z tego co wiem, nie było – podkreśliła. Oceniła również, że komornik, oprócz zajęcia kont MCK, przy tak dużej kwocie do zapłaty, mógłby równie dobrze zająć cały budynek domu kultury. - Jaki jest możliwy termin przystąpienia do egzekucji? Nawet i 7 dni, dlatego że ugoda musiałaby uzyskać klauzulę wykonalności, czasem sąd robi to szybciej, czasem wolniej. Natomiast jeśli jest ugoda, jeśli strony się porozumiały, to sąd zakłada, że dobrą wolą i założeniem stron było jej wykonanie, więc może się to stać nawet szybciej – kontynuowała mecenas dodając, że w przypadku uchybienia, jeśli chodzi o płatność pierwszej raty, zapłata drugiej również stanie się wymagalna po 7 dniach. 

„Zrobiliście Państwo cyrk”

Andrzej Pietrasik odnosząc się do pojawiających się w przestrzeni publicznej głosów, że spór z BGR Bau i zapłata żądanej sumy jest problemem MCK-u stwierdził, aby nie przesadzać z samodzielnością tej jednostki, ponieważ realizuje ona zadania z zakresu kultury, ale z budżetu miasta i nie generuje takich przychodów, które umożliwiałyby samowystarczalność finansową, a w obecnej sytuacji płacenie za konsekwencje źle wykonanej inwestycji. - Jak można było w dzienniku budowy uznać roboty i nie zapłacić za nie? Przecież w dzienniku budowy te roboty są uznane. W trakcie budowy albo się te roboty uznaje, albo się ich nie uznaje i wtedy idzie się do sądu […] Zostawiam to bez komentarza – mówił zirytowany gospodarz Płońska podkreślając, że nie jest winny takiego stanu rzeczy, podobnie jak winni nie są radni. 

Radny Ryszard Antoniewski wywód burmistrza nazwał „festiwalem straszenia” dodając przy tym, że według niego kuriozalne jest to, że kilkunastomilionowa inwestycja nie miała inwestora zastępczego, a nad wykonywanymi pracami nie było nadzoru inwestorskiego. O to, kto miałby taki nadzór powołać pytał Henryk Zienkiewicz. – To jest pytanie retoryczne – ocenił przewodniczący rady miejskiej. 

- Odniosę się do słów pani mecenas, bo wyliczyła pani ile oszczędzamy. A ja użyję stwierdzenia, że my jako Miasto tracimy prawie milion złotych. Nie oszczędzamy tylko tracimy milion złotych. Która firma zrezygnowałaby z 800 tysięcy, żeby się z nami dogadywać, gdyby była pewna, że w sądzie wygra? Kto z państwa by tak zrobił? Ja myślę, że gdybyśmy się na to nie zgodzili, to ta firma w ogóle nie poszłaby do sądu […] Proszę nie straszyć nas komornikami, bo nawet jeśli zajmą budynki czy konta, to ktoś tę decyzję podjął. Ta osoba wiedziała od razu, że przegłosujemy tę uchwałę? Moje subiektywne odczucie jest takie, że zrobiliście państwo „cyrk”. Jakby wszystko między wszystkimi było ustalone, dogadane, tylko trzeba było zwinąć radę, żeby ją o tym poinformować, która ma potem klepnąć tę kwotę. Przecież były przygotowane dwie uchwały – jedna, czy idziemy do sądu, czy po prostu się dogadujemy. Zobaczyliście Państwo, że w trakcie sesji większość radnych zagłosowałaby za tym, że idziemy do sądu i po prostu ten punkt został zdjęty […] Rozmawiałem z kilkoma osobami, które prowadzą takie firmy i wykonują podobne rzeczy – każda z nich mi powiedziała, że to jest jeden wielki przekręt. Panie burmistrzu, pan by zszedł z budowy jakby panu nie dopłacono milion złotych za to, co pan wykonał? I przypomniałby pan sobie po 5 latach o tym? […] Ten, kto wziął za to odpowiedzialność, bierze odpowiedzialność za te pieniądze, bo moim zdaniem te pieniądze „wypłyną” przy budżecie jaki mamy. Jak pan „płakał” panie burmistrzu nad budżetem? Nie ma na stypendia, lodowisko będzie w tym roku? O mały włos w ubiegłym roku by nie było. A my lekką ręką wydajemy milion złotych komuś, komu się przypomniało, że nie dostał zapłaty po 5 latach – mówił stanowczo radny Krzysztof Tucholski, który stwierdził, że jest przekonany, że sprawa sądowa zostałaby wygrana, jednak nie zdecydowano się na taki krok, mimo że większość radnych była podobnego zdania. Henryk Zienkiewicz odparł jednak, że rada nie była stroną w tym sporze, a suwerenną decyzję o ugodzie podjęło MCK.

Prokurator lub CBA do wyjaśnienia sprawy? 

Andrzej Ferski stwierdził, że z wypowiedzi burmistrza można wywnioskować, że poprzednia dyrektor MCK podejmowała decyzje w całkowitej autonomii, bez wiedzy i bez konsultacji z Andrzejem Pietrasikiem. Zapytał również burmistrza, czy obecna dyrektor jednostki konsultowała kwestię ugody i zapłaty pieniędzy wykonawcy, czy też podjęła ją samodzielnie, na co zapytany odparł, że ta decyzja była z nim konsultowana. Andrzej Ferski ocenił, że nie może to wyglądać w ten sposób, że burmistrz ogłasza, że nie wiedział, co się dzieje w MCK-u, ponieważ powinien sprawować nad tym nadzór. Andrzej Pietrasik przyznał, że obecna starosta jest osobą wybitnie indywidualną i nie chciała, aby ktokolwiek wtrącał się w jej działania. Przypomniał również, że za negowanie sposobu realizacji inwestycji został pozwany do sądu

Radny Andrzej Kwiatkowski ocenił, że w tej chwili rada musi „ugasić” pożar jaki powstał i minimalizować koszty, które tak czy inaczej zostaną poniesione. Zaproponował również, aby burmistrz lub rada miejska poprzez odpowiednią uchwałę skierowali sprawę do prokuratury, aby wszystkie okoliczności, jakie zaistniały podczas prac w budynku MCK, zostały dokładnie zbadane. 

Radny Tucholski uzupełniając swoją poprzednią wypowiedź dodał, że w momencie przeprowadzania prac dodatkowych powinny zostać podpisane aneksy do umowy, czego jednak nie było. Stwierdził, że w prywatnych rozmowach z przedsiębiorcami przekazali oni, że nie zdecydowaliby się pójść do sądu, nie posiadając takich dokumentów, a jedynie wpisy do dziennika budowy. 

Obecna na sesji mecenas zastrzegła jednak, że kiedy wykonawca zszedłby z placu budowy odmawiając wykonania prac dodatkowych, musiałby zapłacić karę umowną, co prawdopodobnie doprowadziło do tego, że zdecydował się je przeprowadzić, uzgadniając to z inwestorem na podstawie dziennika budowy. 

Radny Marcin Kośmider ocenił, że dziwi się, iż sprawa tak ważna dla mieszkańców i budżetu miasta jest oddawana „walkowerem”. Jego zdaniem Miasto powinno pójść do sądu ze względu na to, że w tej sprawie jest wiele niejasności i wątpliwości. - Mam wrażenie, że wszyscy, którzy powinni być za rozstrzygnięciem sądowym, nie byli za tym. Miałem wrażenie, że jest jakiś scenariusz tego wszystkiego. Podziwiam tamtą firmę, że zrobiła wszystko tak sprytnie i logicznie, że my nie możemy nikogo pociągnąć do odpowiedzialności […] Z czystym sumieniem zagłosowałbym „za”, gdyby był wyrok prawomocny i sądowy nakaz zapłaty – podkreślał przedstawiciel klubu PiS. Przyznał on również, że zgadza się z radnym Kwiatkowskim, aby całą sprawę zbadała prokuratura bądź CBA. Stwierdził też, że dyrektor MCK oraz pani mecenas przystając na ugodę, nie miały żadnych gwarancji, że rada miejska zgodzi się na przekazanie pieniędzy, zważywszy na to ''w jak trudnym czasie przyszło nam w tej chwili funkcjonować''. Ocenił, że MCK być może wzorem szpitala powinien wziąć kredyt hipoteczny na potrzebę zapłaty należności wykonawcy i spłacać go z pomocą Miasta. 

Radna Ewa Sokólska przywołała wątek współpracy na linii Andrzej Pietrasik – Elżbieta Wiśniewska. Stwierdziła, że są pewne nieścisłości w relacjach obu stron w kontekście współpracy, ponieważ jak mówiła była dyrektor MCK, burmistrz był zainteresowany inwestycją i postępami prac, a sama współpraca z ratuszem układała się dobrze, podczas gdy Andrzej Pietrasik ocenił, że była gospodarz domu kultury była indywidualistką i nie lubiła, jeśli chciał jej doradzać. 

Rzeczy niezałatwione mszczą się

Do dyskusji włączył się również radny Mariusz Prusak, który ocenił, że szanse na wygraną sprawę sądową z wykonawcą byłyby nikłe. Zaznaczył, że w momencie, kiedy sąd brałby pod uwagę tylko wpisy w dzienniku budowy, podczas gdy MCK nie posiada jakichkolwiek aneksów czy innych wiążących dokumentów, rozstrzygnięcie z pewnością byłoby niekorzystne. Podkreślił, że wpisy dokonywane w dzienniku budowy przez kierownika były „głupie”, zaś Elżbieta Wiśniewska stwierdziła, że współpraca z nim źle się układała. Zwrócił również uwagę, że dziennik budowy nie zawierał żadnych wpisów w rubryce „Uwagi”, a stało się tak z prostego powodu – gdyby takowe zostały stworzone, to dyskwalifikowałoby inwestycję przy rozliczaniu otrzymanej na jej realizację dotacji. 

Końcowym akordem dyskusji podczas sesji była wypowiedź dyrektor MCK. – Z pełną świadomością podpisałam tę ugodę. Wszystko mogę zrozumieć, wszystko można mi zarzucić, ale nie to, że lekką ręką bagatelizuje finanse publiczne. Każdą złotówkę z moją księgową oglądamy z kilku stron […] Moja poprzedniczka też na pewno robiła wszystko jak najlepiej i ja też chcę jak najlepiej. Najłatwiej by było iść do sądu i niech sprawa toczy się 3,4,5 lat. Nie zdecydowałam „od czapy”. Zgłosiłam panu burmistrzowi, zgłosiłam wam, podparłam się argumentami merytorycznymi. Nie znam się na budowlance, tak samo moja poprzedniczka. Podpieramy się znawcami, ludźmi z doświadczeniem i z całym szacunkiem, warto byłoby ważyć słowa a propos układów, że tu wszyscy są skorumpowani, bo takie są podteksty… Ja bardzo was szanuję, ale myślałam, że w takich trudnych sytuacjach będziemy dyskutować merytorycznie, będziemy się słuchać nawzajem i ja jako dyrektor jednostki będę miała w was wsparcie i postaracie się mnie zrozumieć. Nikogo nie oskarżam, nie obwiniam, ale mleko się rozlało i trzeba coś z tym zrobić. Starałam się wybrać „lepsze zło”, bo nie ma tu złotego środka […] To jest przykład na to, jak mszczą się rzeczy niezałatwione – stwierdziła Marzena Kunicka. 

Dyskusja trwała w sumie blisko dwie godziny i ostatecznie uchwała została przyjęta, choć mówiąc kolokwialnie – „na styk”. Za było 10 radnych (Henryk Zienkiewicz, Arkadiusz Barański, Aneta Jerzak, Leszek Kalkowski, Andrzej Kwiatkowski, Benedykt Nowakowski, Mariusz Prusak, Antoni Rączkowski, Waldemar Senderski i Marzanna Stasiak), przeciw zagłosowało 9 (Ryszard Antoniewski, Andrzej Ferski, Agnieszka Gzylewska, Marcin Kośmider, Małgorzata Kurzątkowska, Agnieszka Piekarz, Ewa Sokólska, Krzysztof Tucholski i Monika Zimnawoda), zaś 2 wstrzymało się od głosu (Małgorzata Adamska-Jasińska i Alina Braulińska). 

(RED)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (25)

A takA tak

33 3

Pani Wiśniewska chwaliła się M C K. Okazuje się że zostały milionowe długi? 20:41, 19.09.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

AutorkaAutorka

27 1

problemów, jak widać... 21:03, 19.09.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

GabiGabi

19 4

Kadry zarządzające, "wysocy"urzędnicy w samorządach otrzymują z publicznych pieniędzy ogromne uposażenia i za nic nie odpowiadają? Co to znaczy, że mleko się wylało i trzeba sprawę jakoś załatwić? A może trzeba sprawę wyjaśnić? To się należy mieszkańcom i podatnikom. Ktoś jest temu winien. 21:32, 19.09.2022

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

No niby takNo niby tak

22 3

ALE z tekstu wynika że decyzję podejmowała tylko pani Wiśniewska . 21:40, 19.09.2022


SzokSzok

30 3

Oczywiście że pani Wiśniewska .ciekawe co ma do powiedzenia teraz 22:25, 19.09.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Realnie Realnie

21 4

Co nam po nowoczesnym gmachu i wielkich nakładach jak MCK nie organizuje żadnych wielkich imprez, nie zaprasza znanych gwiazd jak dawniej i nie jest twórcą dużych cyklicznych wydarzeń, jak to ma miejsce w innych miastach. To co było w tym roku w lato to jest kpina z mieszkańców. A teraz jeszcze to... 08:32, 20.09.2022

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

111111

20 3

Zgadz się to co nam proponuję MCK w kwesti imprez to jakaś porażka na wioskach organizują lepsze koncerty . 10:40, 20.09.2022


W kwestiiW kwestii

17 8

Istota rzeczy nie dotyczy propozycji programowych składanych przez MC K, lecz kosztów, na jakie zostali mieszkańcy narażeni. Nie ma co odwracać kota ogonem! 11:24, 20.09.2022

Odpowiedzi:3
Odpowiedz

Nie.Nie.

18 3

Istota rzeczy, dotyczy jednego i drugiego, gdyż z naszych podatków opłacane jest funkcjonowanie MCK i jako mieszkańcy mamy prawo wymagać. 11:29, 20.09.2022


GdybyGdyby

14 1

nie roszczenia finansowe, można by więcej środków przeznaczyć na funkcjonowanie MCK. Dzięki komu mamy problemy, każdy widzi! 11:41, 20.09.2022


Marta Marta

9 5

Pytanie czy nawet jak byśmy mieli więcej pieniędzy przeznaczyliśmy je na lepsze funkcjonowanie MCK. Wątpię. 14:03, 20.09.2022


burmistrzunioburmistrzunio

13 9

Nikt nie miał nadzoru merytorycznego? Przecież to kpina. Winę ponosi zarówno burmistrz jak i radni, którzy wówczas nie przyglądali się inwestycji. Nie można żądać od obecnej, ani ówczesnej dyrekcji, że mają się znać na prawie budowlanym. te osoby mają wiedzieć o co chodzi w tej inwestycji, co chcą aby w MCK było zmienione, a nie jak to się ma do prawa budowlanego. Dlaczego nikt tego nie nadzorował, nawet nad budową domu rodzinnego jest nadzór budowlany. Oj Burmistrzu, dawno straciłeś czucie tego miasta. Zastanawia mnie jeszcze jedna radna, która nagle głosuje za Pana projektem, wstydził bym sie na jej miejscu - nosić płaszcz na dwu ramionach. Do prokuratury i CBA tak, ale w odniesieniu za brak nadzoru nad pracą podległych sobie urzędników. I nie mówię tu jako strona sporu, ale realnie oceniając zaistniałą sytuację. 11:37, 20.09.2022

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

Stop hejt!Stop hejt!

13 5

Proszę pisać prawdę. Wystarczy przeczytać kilka starych artykułów z czasów budowy MCK aby dowiedzieć się, że pani Maria Frankowska, inspektor budowlany była inspektorem nadzoru inwestorskiego. A za całokształt odpowiadała pani Wiśniewka i często i gęsto się tym chwaliła, a nawet pozowała w kasku do zdjęć. 13:24, 20.09.2022


No to pięknieNo to pięknie

18 1

No to teraz to już na pewno nie będzie za co ogrzać szkół.
I niech dadzą / kto?/ bo my już milion przep...... 12:58, 20.09.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

PamięćPamięć

15 3

A ja pamiętam, że jak burmistrz wyrazik publicznie zaniepokojenie o stan robót MCK to pani Wiśniewska pozwała go za to do sądu. 13:19, 20.09.2022

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

No tak.No tak.

12 3

Przy okazji ten sam burmistrz powołał ją na stanowisko dyrektora MCK i to dwukrotnie. 14:06, 20.09.2022


PechPech

15 0

Co nie zrobi - to bryndza... 14:48, 20.09.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA

666666

6 2

A na co poszło 100tyś niedawno przyznane mck niby na imprezy 14:51, 20.09.2022

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

JubelJubel

8 1

Na...
Nie wiem na co 17:20, 20.09.2022


Stary PłońszczakStary Płońszczak

17 0

Pani obecnej Staroście po przegranych wyborach na Burmistrza zamarzyło się udzielne księstwo w postaci MCK. Nowy, wspaniały pałac, w którym... Nic się nie dzieje... Kultura w tym mieście umarła. Umierała rok po roku. Najpierw zlikwidowano letnie imprezy nad Rutkami. Zlikwidowano Kupalnocki. W tym mieście nie ma już nic.
Żal... Żal wszystkiego. Starego MCKu. Starych Rutek. Rynku... 17:28, 20.09.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

123123

12 2

Niedługo dni patrona, znowu tragedia widać kto ma występować . Czemu inne miasteczka potrafią coś sensownego zorganizować dla swoich mieszkańców zaproszą znanych wykonawców . a w Płońsku wiecznie nie ma kasy 19:18, 20.09.2022

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

Teraz Teraz

7 0

Kasa na dług 07:40, 21.09.2022


tttttttttt

8 1

W MCKu nic się nie dzieje tak jak nic się nie dzieje z budynkiem po byłej strazy pożarnej ,zostawie to bez komentarza... 20:22, 23.09.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Wrażenie?Wrażenie?

3 1

Miłośników kultury u nas wielu, tylko nie wiem , wysokiej czy niskiej... 22:07, 24.09.2022

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

jaja

2 0

A tam jakaś kultura jest? Obojętne, wysoka czy niska. Nieobecne chyba obie... 16:13, 26.09.2022


REKLAMA
REKLAMA
0%