Zamknij
REKLAMA

Krwawe powstańcze potyczki, o których przypominają mogiły, krzyże, figurki i pomniki...

15:33, 13.01.2021 | D.T
Skomentuj W Dziektarzewie pochowano 13 powstańców poległych 19 sierpnia 1863 r. w boju pod Rybitwami, a także prawdopodobnie kilku poległych z rąk rosyjskich w innych potyczkach w okolicy Dziektarzewa, w Kiełkach i Śródborzu. Kapliczka została wystawiona na miejscu pierwotnego pochówku poległych powstańców, których władze rosyjskie nie pozwoliły początkowo pochować na cmentarzu. Dopiero po uzyskaniu pozwolenia, 12 czerwca 1864 roku ekshumowano ciała poległych i złożono je we wspólnej mogile na cmentarzu
REKLAMA

Płońsk od początku powstania styczniowego brał udział w tym narodowym zrywie.W kolejnych miesiącach dochodziło do krwawych starć, ale wszystko zaczęło się, jak w pozostałych rejonach zaboru rosyjskiego, w 1863 roku. Wróćmy więc do tych wydarzeń...

Armia carska na terenach Królestwa Polskiego liczyła ponad 100 tys. żołnierzy. Władcom moskiewskim wydawało się, że taka liczba działa odstraszająco na Polaków. Ponadto w Warszawie rezydował namiestnik carski, a niemal we wszystkich miastach, oprócz przedstawicieli administracji, stacjonowały garnizony rosyjskie.

Nie inaczej było na terenie Mazowsza, i tym samym Płońska. W około 20 miejscowościach rozlokowano 14 tys. żołnierzy rosyjskich, w tym 5 tys. w twierdzy w Modlinie. W Pułtusku stacjonowało ponad tysiąc żołnierzy, w Przasnyszu 800, w Mławie 500, a w Płońsku 300 (ze względu na niewielką odległość od Modlina, gdzie stacjonował kilkutysięczny oddział).

KONSPIRACYJNE SPOTKANIA

Bezpośrednią przyczyną wybuchu powstania styczniowego była ogłoszona przez władze carskie ,,branka”, czyli wcielanie młodych Polaków do armii carskiej. Działanie to miało na celu udaremnienie wybuchu powstania. Już pod koniec 1862 roku w społeczeństwie polskim uwidaczniały się nastroje sprzeciwu wobec rosyjskiego zaborcy.

21 stycznia 1863 roku w Raciążu odbyła się tajna narada wyznaczonych przywódców powstania z naszego regionu. Zachowując szczególne środki ostrożności, udało się w jednym z domów posadzić przy stole obrad tych, którzy przyjęli na siebie ciężar dowodzenia. Uczestnicy tej narady podjęli decyzję o rozpoczęciu działań zbrojnych w nocy z 22 na 23 stycznia. Wydano potajemne rozkazy oddziałom powstańczym, które nie były jeszcze w pełni zrekrutowane i słabo uzbrojone.

Jednak w niektórych kuźniach kuto już kosy, osadzając ich ostrza tak, aby służyły jako broń. Powstańcy mieli zaatakować załogi garnizonów rosyjskich w Płocku, Pułtuski i Przasnyszu. Plan ten jednak się nie powiódł. Nie udało się dostatecznie zbliżyć do wroga. A jak się okazało, żołnierze rosyjscy spodziewali się uderzenia. Powstańcy ponieśli dotkliwe straty podczas starć w Płocku.

BITWA O PŁOŃSKI RYNEK

W naszym mieście doszło do zaciętych i krwawych walk ze stacjonującymi tu żołnierzami carskimi. Powstańcy postanowili wkroczyć do miasta pod osłoną nocy. Niestety, dwaj szpiedzy narodowości żydowskiej - Fajbus Kohn i Markus Liechtenstein - uprzedzili Rosjan o ataku.

Oddziały powstańcze wprowadził do Płońska Henryk Grothus, pełniący funkcję naczelnika powstania na terenie powiatu płockiego. Do miasta miało wkroczyć około 400 powstańców od strony ulic Ciechanowskiej, Warszawskiej, Pułtuskiej i Płockiej. Celem ataku było opanowanie rynku. Wydawało się, że 300-osobowy oddział carski poniesie klęskę a Polacy opanują miasto. Mieli sobie tym zwycięstwem powetować klęskę, jaką ponieśli w Płocku.

Niestety Rosjanie dysponowali znacznie lepszym uzbrojeniem, w tym karabinami maszynowymi, dzięki czemu rozbili atakujących powstańców.

Rynek płoński i przyległe ulice, mimo przewagi powstańców, a nawet pewnych sukcesów, stał się areną kolejnej klęski. Rosjanie jednak również ponieśli straty, a Płońsk okazał się dla nich miastem, do którego powstanie dotarło szybko i charakteryzowało się zaciekłymi walkami. Zaborcy stracili kilku żołnierzy. Kilkunastu zostało poważnie rannych. Podobne straty ponieśli powstańcy.

Niestety słabe uzbrojenie, a także brak amunicji spowodował, że około stu Polaków dostało się do niewoli. Ponadto Rosjanie zdobyli strzelby myśliwskie, piki, kosy i siekiery.

POZOSTAŁY IM LASY

Po nieudanej próbie przejęcia Płońska, oddziały powstańcze prowadziły akcje zbrojne w okolicznych lasach. W kolejnych miesiącach z Płońska wyruszały oddziały rosyjskie w poszukiwaniu powstańców.

Przewodził im gen. Włodzimierz Semeka. Przeszukiwano lasy w kierunku Nowego Miasta, Sochocina, a także Idzikowic i Jońca. Akcje te nie przyniosły sukcesów armii carskiej, a powstańcy udanie kontratakowali.

Na przełomie stycznia i lutego trwały krwawe potyczki. Rosjanie tracili żołnierzy, ale straty po stronie powstańców były przeważnie większe. Brakowało koni, szabel, pistoletów. Kosa i siekiera zdały egzamin tylko kiedy dochodziło do walki wręcz. Znaczącą klęskę poniósł oddział powstańców pod Unieckiem, w starciu z 250-osobowym oddziałem rosyjskim dowodzonym przez pułkownika Sierzputowskiego. Polacy dowodzeni przez Kazimierza Wolskiego zostali okrążeni. Bronili się bohatersko w zabudowaniach gospodarskich. Rosjanie nie mogli dostać się do środka domostw. Dopiero podpalenie gospodarstw powodowało, że powstańcy podjęli decyzje o wyjściu. Zostali wzięci do niewoli. Po osadzeniu część trafiła na katorgi, czyli na Sybir.

Na początku powstania zabiły dzwony w Katedrze Czerwińskiej. W okolicach tej miejscowości działał oddział pod dowództwem stolarza Piotra Łukaszewskiego. W kilkunastu potyczkach oddział zadał znaczne ciosy żołnierzom rosyjskim. Nie oszczędzili oni Łukaszewskiego, zabijając go na polach wsi Raszewo, ale dopiero po wielu miesiącach walk.

KARA SPADŁA NAWET NA LASY

Ziemia płońska w II połowie XIX wieku prezentowała się znacznie okazalej pod względem zalesienia niż obecnie. Lasy były gęste i ciągnęły się zwłaszcza w kierunku północno - wschodnim. Na wiosnę 1863 roku władze carskie urzędujące w Płocku, wydały nakaz wycinki drzew w lasach płońskich.

Wycinano zwłaszcza drzewa rosnące w pobliżu traktów, aby łatwiej można było dostrzec przemieszczające się oddziały powstańcze. Tych strat już praktycznie nie odrobiono.

W drugiej połowie 1863 roku do Płońska został skierowany silny oddział pod dowództwem płk. Wałujewa. Miał on za zadanie likwidację nadal działających na naszej ziemi oddziałów powstańczych. Płońsk w tym czasie był mocno patrolowany, a zaborca utworzył siatkę opłacanych konfidentów.

POSIEKANI SZABLAMI

Powstanie styczniowe charakteryzowało się wielkim okrucieństwem. W zasadzie ta cecha przylega do obu walczących stron. Zdarzało się, że nie brano jeńców, decydując się na ,,wycinanie” pokonanych, w tym także rannych.

Do takiej krwawej rozprawy z powstańcami doszło na obrzeżach lasów pod Słominem. Tam Kozacy dostrzegłszy przechodzący oddział Polaków, natychmiast zaatakowali. Sotnia carska mając przewagę liczebną i w uzbrojeniu, nie zadowoliła się samym zwycięstwem. Doszło do krwawej rzezi. Polacy nie mając amunicji, bronili się zasłaniając czym się dało ciała, a zwłaszcza głowy przed uderzeniami od szabel kozackich.

Rosjanie pokazali, że nie mają już litości ani zrozumienia dla powstańców. Rozcinali im ręce, tułowia, a także głowy. Pobojowisko wyglądało jakby porzucono na nim kawałki ludzkich ciał. Podobno konie Kozaków chlupały się we krwi, która wypłynęła z ciał zabitych, a także rannych. Choć ci, którzy jeszcze żyli, mogli spodziewać się, że zostaną dobici.

Rosjanie chcieli poprzez okrucieństwo posiać strach w tych oddziałach, które jeszcze ukrywały się w lasach i zapadłych wsiach.

Powyżej mogiła powstańcza na cmentarzu parafialnym w Radzyminie. (fot. 2011/zbiory Pracowni Dokumentacji Dziejów Miasta Płońska)

OSTATNIE AKTY BOHATERSTWA

Feliks Rzempoławski, syn właściciela ziemskiego w powiecie płońskim, a jednocześnie uczeń Szkoły Głównej w Warszawie, już w trudnej sytuacji powstańczej zebrał jeszcze oddział liczący około 70 ludzi. Przyłączyło się do niego potem jeszcze kilkudziesięciu powstańców z rozbitych oddziałów. W tym kilkunastu oficerów.

W okolicach Rydzewa, przy drodze na Ciechanów powstańcy zostali zaatakowani przez Rosjan. Walka była praktycznie przesądzona od początku. Polacy zostali otoczeni, a jednym kierunkiem ucieczki mogły być okoliczne bagna. Niektórzy decydowali się na ten akt desperacji
i ginęli pod wodą i mułem. Pozostali nie widząc już innej możliwości i nie wierząc w akt łaski Rosjan, ustawili się w tyralierę i ruszyli na Rosjan. Większość zginęła, ale kilku udało się przebić. Ci doszli do Radzanowa.

Niestety następna potyczka pod Drozdowem przyniosła kolejne straty.

Powstańcom pozostał tylko las. Ich majątki były inwigilowane, a niektóre po zakończeniu działań powstańczych odbierane. Ostatnią potyczką w okolicach Płońska była ta pod Rybitwami. Powstańcy pod dowództwem Teofila Witkowskiego ponieśli klęskę, tracąc około 20 ludzi.

POMNIKI POWSTAŃCZE

Krew powstańcza polała się w Goszczycach. Ustawiono tam w 1918 roku figurki i krzyż, które upamiętniają stoczoną bitwę. Powstańcami dowodził legendarny przywódca Tokarski. Jego oddział rekrutował się z okolicznej szlachty.

Niestety w bitwie ,,Goszczyckiej” poległ dowódca i większość jego oddziału. Spoczęli oni w mogile na cmentarzu w Dziektarzewie, choć ta wersja jest przez niektórych historyków poddawana w wątpliwość... Natomiast prawdą jest, że szkoła w Polesiu pielęgnuje pamięć o tamtych wydarzeniach.

Z prawej mogiła powstańcza na cmentarzu parafialnym w Dziektarzewie. (fot. 2006/Pracownia Dokumentacji Dziejów Miasta Płońska). Latem 2018 roku na parafialnym cmentarzu, na grobie powstańców styczniowych odsłonięto nową tablicę, na 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości (widoczną na górze, na zdjęciu czołówkowym/Redakcja)

NIEUFNOŚĆ CHŁOPÓW

Stosunek chłopów do powstania styczniowego był różny. Jedni szli z kosami do oddziałów powstańczych, wierząc, że w wolnej Polsce ich los ulegnie poprawie. Byli też tacy, co wyruszali do walki ze względu na zobowiązania wobec swego pana. To były relacje oparte na zasadach feudalnych. Były też całe wioski, które nie wpuszczały powstańców na swój teren. Chłopi bali się represji ze strony władz carskich. Zdarzało się bowiem, że Kozacy w odwecie za udzielenie schronienia lub pomocy powstańcom, palili całą wieś. Część chłopstwa traktowało powstanie jako zachciankę szlachty. Nie chcieli ponosić konsekwencji tego, że panom ,,zachciało” się wojować z carem. Króla polskiego przecież nie było już od lat.

Wieś polska żyła swoim życiem, a wielka polityka była czymś niemal nieobecnym. Te nie najlepsze relacje między powstańcami a chłopstwem na ziemi płońskiej usiłował naprawić Zygmunt Padlewski. Dzisiaj w Płońsku jest ulica jego imienia. Został on naczelnikiem upadającego już powstania na terenie województwa płockiego. Rozumiał, że bez udziału chłopów w walkach powstanie szybko upadnie, Widział jednak opieszałość chłopów w kwestię zaangażowania się w ruchy powstańcze. Rozpowszechniał on na terenie także naszego powiatu dekrety uwłaszczenia chłopów. Dzięki temu chciał, aby poczuli się oni ludźmi wolnymi, ale również odpowiedzialnymi za losy wolnej Polski.

Padlewski wydał również dekret, aby chłopi wstępujący do oddziałów powstańczych, składali przysięgę. Jego wysiłki, choć udane, były spóźnione. Powstanie chyliło się ku upadkowi na terenie całego Mazowsza.

W wyniku działań wywiadowczych prowadzonych przez Rosjan, został on schwytany w Kutnie, a w maju skazany i rozstrzelany w Płocku. Jego śmierć pogłębiła sytuację kryzysową, w jakiej znalazło się powstanie. Wprawdzie pojawili się po nim inni, ale koniec powstania był nieuchronny.

PŁOŃSK PO POWSTANIU

Już na początku 1864 roku część powstańców z ziemi płońskiej powróciło do domów. Pozostać mogli tylko ci, wobec których władze rosyjskie nie wyciągnęły konsekwencji. Część złożyła przysięgi na wierność władzom carskim. Niestety wielu poniosło represje. Inicjatorzy ataku na Płońsk, jak Antoni Łapiński czy Leopold Mierzejewski trafili na lata do Cytadeli Warszawskiej. Inni zostali zesłani na Syberię.

Represje dotknęły także duchowieństwo. Trzeba pamiętać, że w niektórych wsiach, a także w Płońsku w dniu wybuchu powstania dzwony biły niemal cały dzień, wbrew woli władz carskich.

Po upadku powstania rozwiązano wiele klasztorów, a ich majątek konfiskowano. Dotknęło to także klasztor karmelitów w Płońsku. Jego gmach zamieniono na 4-klasową szkołę z językiem rosyjskim. Ludność Płońska zmalała o blisko pół tysiąca osób. W mieście panowało przygnębienie
i smutek. Dopiero po 10 latach miasto zaczęło się rozwijać, zwłaszcza w obszarze drobnego przemysłu i rzemiosła. Przybyło ludności.

Jednak relacje między mieszkańcami Płońska a liczącą kilkadziesiąt osób społecznością rosyjską charakteryzowały się niechęcią.

UDZIAŁ ŻYDÓW PŁOŃSKICH W POWSTANIU

Właściwie w samym Płońsku ludność żydowska nie wykazywała większego zainteresowania dla powstania. Żydzi najwyraźniej obawiali się, że w przypadku niepowodzenia działań powstańczych władze carskie mogą obarczyć ich współodpowiedzialnością i potraktować gorzej niż Polaków.

Tych dwóch żydowskich konfidentów, którzy ostrzegli Rosjan przed planowanym wkroczeniem oddziałów powstańczych do Płońska, władze traktowały jak swoich. Trudno doszukać się w źródłach, czy ponieśli jakieś konsekwencje ze strony płońszczan. Natomiast piękną kartę powstańczą zapisał syn właścicieli Kuchar Żydowskich, Samuel Posner.

Samuel Posner; wg A. Kraushar, Okruchy przeszłości, Warszawa – Kraków1913, s. 329./Pomnik w Smardzewie upamiętniający powstańców poległych w 1863 r. (fot. 2006/zbiory PDDM Płońska)

Służył on wcześniej jako oficer kawalerii włoskiej w oddziała Garibaldiego. Poznał więc jak walczy się o wyzwolenie kraju. Tak się złożyło, że krótko przed wybuchem powstania powrócił do kraju. Nie zawahał, się, kiedy trzeba było walczyć o wolną Polskę. Na ile mógł, wyposażył oddział, do którego wstąpił, zabierając ze sobą kilku mieszkańców Kuchar wyznania Mojżeszowego. Zginął bohaterską śmiercią 3 lipca 1863 r. w bitwie pod Rozwozinem. Potrafił się bić, więc nie przeraził go widok oddziałów kozackich w dużej liczebności i znacznie lepiej uzbrojonych. Dzień po śmierci jego ciało spoczęło na cmentarzu żydowskim w Żurominie.

W ceremonii uczestniczyli Żydzi i Polacy. Samuel Posner zginął walce o niepodległą Polskę Dla tych od Mojżesza i Chrystusa.

ECHA POWSTANIA

Klęska powstania dała owoc przygnębienia i żalu, tego najgorszego, bo do samych siebie. Polacy zaczęli głośno rozprawiać, czy w ogóle ten zryw niepodległościowy miał sens. Czy była szansa na zwycięstwo? Właśnie do dzisiaj brak w tej kwestii jednoznaczności. Tyle, że obecnie ten spór toczą już historycy. Zresztą wszelkie nasze zrywy niepodległościowe zawsze miały dwa oblicza.

Były wezwaniem rzuconym narodowi, ale jednocześnie zawsze pojawiały się wątpliwości, co do istoty podjęcia walki zbrojnej. Powstanie styczniowe zakończyło się straceniem ostatniego przywódcy Romualda Traugutta w Cytadeli Warszawskiej wraz z jego najbliższymi współpracownikami.

Niestety ci, zesłani na Sybir, dalej płacili za swoją odwagę i poświęcenie życiem w upokorzeniu i ciągłym zagrożeniu. W dokumentach dotyczących relacji z pobytu zesłańców, pojawiają się właściwie te same doświadczenia.

Ciężka praca w warunkach niemalże nieludzkich. Wycinka i karczowanie lasów, praca w kamieniołomach lub budowanie magistrali kolejowej. Wielu zesłańców musiało pracować i samemu się utrzymywać nie otrzymując zapłaty za katorżniczą pracę.

Radzono sobie różnie, począwszy od zagospodarowywania ogródków, w których sadzono ziemniaki, cebulę, marchew. Byle zebrać cokolwiek. W jednym z listów z wioski pod Irkuckiem zesłaniec pisze, że jego warzywa posadzone zmarzły, bo 21 czerwca spadł śnieg i przyszedł mróz. Żali się, że nie wie jak przeżyje.

Wielu zesłańców nie wróciło, Ci którzy ponownie stawili się na swoje rodzinnej ziemi, emigrowali do Ameryki. Jednak po latach okazało się, że przygnębienie i rozczarowanie mijają, ustępując miejsca powstańczej dumy.

Wydarzenia 1863/1864 roku zaczęły urastać do rangi czegoś wyjątkowego. Polacy pogodzili się z klęską, ale jednocześnie zaczęto przywoływać wzorce osobowe z tamtych lat.

Pieśni powstańcze stały się trwałym elementem uroczystości oficjalnych, ale i tych odbywających się w dworach szlacheckich. Stawiano kopce powstańcze, choć trzeba było robić to pod przykrywką kultu religijnego, bo władze carskie były wyczulone na takie zachowania.         

Przykładem może być krzyż i pomniki w okolicach Dziektarzewa, który powstał dopiero po wielu latach. Jednak trzeba pamiętać, że kultywowanie pamięci powstania styczniowego w wielu polskich rodzinach wydało owoc po latach w postaci zaciągu do armii Piłsudskiego. Potomkowie powstańców z 1863 roku stanowili liczna grupę oddziałów przyszłego naczelnika Polski. A bój o niepodległa Polskę w 1920 roku zakończył się już zwycięstwem.

W materiale wykorzystano materiały Pracowni Dokumentacji Dziejów Miasta Płońska.

**************

NA TEMAT: Już 23 stycznia Jednostka Strzelecka 1006 Płońsk oraz JS Związku Piłsudczyków RP TPJP o/Ciechanów zapraszają na obchody 158. rocznicy Powstania Styczniowego. Uroczystości odbędą się w następujących miejscowościach: Chociszewo (cmentarz, godzina 10), Radzymin (cmentarz, godzina 10:40), Płońsk (cmentarz, godzina 11:10), Smardzewo (Krzyż powstańczy, godzina 11:45), Dziektarzewo (cmentarz, godzina 12:20), Śródborze (Krzyż powstańczy, godzina 13:00), Unieck (cmentarz, godz. 13:40), Raciąż (Pomnik Pamięci Narodowej, godz. 14:10) i Bożewo (Tablica Pamięci Powstańców Styczniowych, godz. 14:40). 

- Dziewięć miejsc pamięci i dziewięć miejscowości, będziemy poruszali się w konwoju. Niestety obowiązywać będzie reżim czasowy - maksymalnie 15 minut na jedno miejsce. Program uroczystości będzie wszędzie taki sam: asysta strzelecka - ok. 75 strzelców z flagami i sztandarami -, salut honorowy, itp. - mówi ''Płońsk w Sieci" o styczniowym, rocznicowym wydarzeniu Sebastian Milewski, dowódca JS 1006 Płońsk.

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (4)

FaktyFakty

6 0

"...dwaj szpiedzy narodowości żydowskiej ...",
- No cóż, nie jestem zaskoczony.
Piękny wartościowy artykuł, niestety skutki powstania były dla Polskiego narodu bardzo dotkliwie. Większa rusyfikacja, język urzędowy rosyjski, prześladowania itd. 22:16, 13.01.2021

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Coś tu nie takCoś tu nie tak

5 0

"Niestety Rosjanie dysponowali znacznie lepszym uzbrojeniem, w tym karabinami maszynowymi, dzięki czemu rozbili atakujących powstańców." W roku 1863 nie było jeszcze karabinów maszynowych. Pierwszy taki karabin wynalazł Hiram Maxim dwadzieścia lat później. 08:39, 14.01.2021

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

Trochę o broniTrochę o broni

4 0

Wtedy do uzbrojenia wchodziły karabiny ładowane od tyłu nabojem zespolonym a nie ja wcześniej od wlotu lufy rozdzielnie prochem i kulą. Karabiny te miały większą szybkostrzelność ale w żadnym wypadku nie były maszynowe ani nawet powtarzalne. Nazywano je wtedy szybkostrzelne i być może pismak przetłumaczył to jako maszynowe. 07:26, 15.01.2021


PrzyczynaPrzyczyna

3 0

Jedną z głównych przyczyn upadku obu powstań było to, że szlachta nie traktowała chłopów i części mieszczan jako Polaków. W XVIII wieku szlachta uznała, że jedynie oni są Polakami-Sarmatami a reszta społeczeństwa to inna gorsza nacja. Dotyczyło to szczególnie chłopów. Chłopi byli w zasadzie traktowani jako własność szlachcica. Nie byli więc zainteresowani walką o niepodległość. To, kto rządzi krajem było dla nich bez znaczenia. Zupełnie inaczej było w większości pozostałych państw Europy. Tam chłopstwo traktowano jako część narodu. W Polsce najpóźniej w Europie, bo dopiero po tym powstaniu zniesiono pańszczyznę i podległość chłopa panu. Skutki widać do dzisiaj. 08:57, 14.01.2021

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA