Zagrzmiało! Na zdjęciu oponenci ...z jednej partii: Krzysztof Wrzesiński i Andrzej Sokólski [fot.: screeny z sesyjnego nagrania
Wielu znany jest zapewne tom satyrycznych tekstów Słonimskiego i Tuwima ‘’W oparach absurdu’’. Taka humorystyczna perełka. Ale, ale, i na polu samorządowym dobrze znają ten tytuł. Mowa o dwóch radnych z Prawa i Sprawiedliwości; byłym wicestaroście Wrzesińskim i Andrzeju Sokólskim. Tyle tylko, że w tym przypadku do śmiechu raczej nikomu nie jest bowiem rzecz rozchodzi się o nasz szpital. Panowie skoczyli sobie do oczu i wnioskujemy, że jest już po znajomości. Lokalnie bezprecedensowe, przyznacie. O co konkretnie poszło, o tym szczegółowo w artykule.
Niemal dwie godziny spośród ponad sześciu, jakie trwała ostatnia sesja Rady Powiatu Płońskiego, minęły dość burzliwej i emocjonalnej dyskusji odnośnie odpowiedzialności za nadzór nad płońskim szpitalem. Iskrzyło szczególnie między dwoma radnymi klubu PiS – Krzysztofem Wrzesińskim a Andrzejem Sokólskim. Przy okazji powrócił temat zwolnień kolejnych dyrektorów i ewentualnego odszkodowania z tego tytułu.
Punktem wyjścia do dyskusji były informacje odnośnie sytuacji szpitala przekazane przez starostę, a także kwestia wniosku u wgląd w dokumenty placówki, m.in. finansowe, który złożył wspomniany Wrzesiński. - Przez cały rok słyszeliśmy jak jest super, i jak tę służbę zdrowia pan naprawia, ale ja się z jednego cieszę…O tych samych problemach, o tych czynnikach zewnętrznych mówiliśmy w roku 2022, 2023, ale teraz jeszcze jakby narosły te długi, ale ja się cieszę, że nie jestem w zarządzie, bo już byłbym opisywany, że za tę sytuację szpitala winny jest Wrzesiński […] Nawet obecny dyrektor przyznał, że bez zmian systemowych nie uda się poprawić sytuacji tego szpitala – stwierdził były wicestarosta.
- Problem systemowy był też wcześniej, w tamtej kadencji, przecież nikt nie zamyka oczu, nie jest dzieckiem i zdaje sobie sprawę w jakich warunkach szpital funkcjonuje. Niemniej jednak brak konsekwencji i strategii w zarządzaniu szpitalem poprzez zmianę dyrektora, karuzela tych dyrektorów, tylko wzmogły ten proces (zadłużania szpitala, przyp. red.). Nikt racjonalnie myślący nie powie, że wszystkie długi spowodowane są tylko złym zarządzaniem albo tylko problemami systemowymi. Te kontrole, które zostały rozszerzone wskażą, gdzie powstawały te zadłużenia – mówił starosta Artur Adamski, który dodał również, że ważne będzie to, jak finansowo zamknie się obecny rok dla szpitala. Podkreślił, że jak relacjonuje dyrektor, największym obciążeniem są w tej chwili koszty obsługi zadłużenia. Aby się bilansowały, szpital musiałby wygenerować rocznie 10 mln zł zysku, co jest nierealne.
W odpowiedzi Krzysztof Wrzesiński zaznaczył, że istotne będą wyniki kontroli komisji rewizyjnej, które pokażą, czy wynik finansowy SPZ ZOZ w Płońsku na koniec 2024 roku był zafałszowany. - Dam sobie uciąć palec u prawej ręki, że na 100%. Chyba, że pan dyrektor pewnych dokumentów nie pokaże – zakończył.
Chwilę później swój długi i wymierzony w duet starostów z poprzedniej kadencji rozpoczął radny Andrzej Sokólski (jeszcze oficjalnie działacz Prawa i Sprawiedliwości - przyp. red.). - Jak to mówią, lepiej późno niż wcale i myślę, że w tym wniosku o dostęp do dokumentów chodzi Państwu o to, żeby uświadomić sobie wreszcie jak wielkie błędy popełniliście w nadzorze pełnionym nad jednostką organizacyjną. Praktycznie nie wykonaliście żadnego działania, które mogłoby zredukować wysokość zadłużenia. Pan mówi, że szpital jest zadłużony, ale czy menadżer nadrzędny to nie zna skali? Że może być zadłużenie 10, a może być 100 czy 1000? Chodzi o to, że to nie było jedno potknięcie, dodane do kiepskiej sytuacji. To było padnięcie. To było padnięcie na twarz i na głowę! Bo mogę panu w tej chwili wyliczyć kilkanaście procedur, które powinniście podjąć, a nie podjęliście żadnej. I to ma być nadzór właścicielski? Nadzór właścicielski to nadzór nad procedurami zarządczymi. Struktura jest pionowa i jednoznacznie wskazująca, kto pełni nadzór właścicielski, na czym on polega i do czego zobowiązane są osoby, które go pełnią. I wy żeście nie wypełniali tych obowiązków, żadnego. Nie było nawet jakiegoś planu minimum, który gwarantowałby ograniczanie tego postępu w zadłużeniu. I pan wnosi o dostęp do dokumentów? Pan chce w nich szukać czego? Własnych błędów? No chyba tak, bo niczego innego pan tam nie znajdzie. Skoro nie uświadomił wam tego krytycznego położenia, tego defektu w zarządzaniu, wynik finansowy pogarszający się z roku na rok, skoro nie uświadomiły wam tego miliony, które musimy przeznaczać z budżetu, żeby ratować ten szpital […] Musimy przeznaczać miliony na wierzycieli, których mogło nie być, bo pierwszym krokiem jest moment w którym dłużnik dostaje wezwanie do zapłaty i już wtedy można podjąć pertraktacje, a wy odwlekliście ten moment o 5 lat i nigdy do nich nie przystąpiliście. I pan teraz szuka dokumentów? Gratuluję, że wreszcie zrozumieliście, że musicie zdobyć namacalne dowody własnych zaniedbań, bo dowodów przedstawianych przez dyrektora Makówkę czy będące wynikiem pewnych retrospekcji wy oczywiście nie uznajecie – mówił wzburzony radny, który w dalszej części swojej wypowiedzi skrytykował postawę swoich klubowych kolegów. - Nie przyjmuje tej formuły, którą chcecie preferować i propagować, że ten jest dobrym członkiem klubu radnych PiS, kto popiera destrukcję szpitala. Kto popiera ten nowatorski system, który doprowadził do kolosalnego zadłużenia, z którego nie wyszliście i przez długi czas nie wyjdziemy. Dzięki komu? Dzięki wam, dzięki waszemu sposobowi zarządzania. Ja widzę te spojrzenia, te grymasy niezadowolenia, elementy obstrukcji kierowane w moją osobę. Nie podpisuję się pod tym, żeby uzależniać prawo do przynależności do klubu od tego, aby popierać wasze bałaganiarstwo, niechlujstwo, zaniedbania i destrukcje szpitala i to wszystko na co naraziliście społeczeństwo powiatu płońskiego – podkreślał Sokólski.
Do stwierdzeń, które padły, błyskawicznie odniósł się „wywołany do tablicy” były wicestarosta. - Pan żyje w absurdach, panu ktoś to podpowiada? Pan uważa, że starosta i wicestarosta pełnią nadzór właścicielski? Z jakich przepisów to wynika? Konkretnie. Za nadzór odpowiada podmiot tworzący, nigdzie w ustawie o działalności leczniczej nie ma jednostkowej odpowiedzialności. Nadzór, to jest komórka, która ma w nazwie zdrowie i która na bieżąco koordynuje przepływ i dekretację dokumentów. Dalej, nawet jeśli miałem bezpośredni kontakt ze sprawami szpitala, to ja byłem tylko pośrednikiem. Dyrektor szpitala nie zawraca głowy całemu zarządowi. Szpital ma osobowość prawną! I w artykule 46 ustawy o działalności leczniczej jest napisane, że to kierownik odpowiada za działalność tej jednostki […] Niech pan sobie żyje w tych oparach absurdu. Musi pan po prostu przeczytać ustawę. Jak pan przeczyta ustawę, rozporządzenie, to wtedy możemy rozmawiać o argumentach. Jak był covid, to panie z audytu i kontroli chodziły w maskach do szpitala i tam godzinami siedziały, żeby przeprowadzić kontrolę. To był nadzór […] Po prostu pan działa według jakichś instrukcji. Ku uciesze, domyślam się kogo, pan się popisuje swoją znajomością słów i nic więcej. To jest moja ostatnia dyskusja z panem, bo pan nie jest partnerem do dyskusji. Pan jest oderwany od rzeczywistości – ocenił Krzysztof Wrzesiński.
Chwilę później głos zabrał Andrzej Stolpa. - Nadzór sprawuje podmiot tworzący. Podmiot tworzący na bieżąco reprezentuje zarząd. A kto na zewnątrz reprezentuje zarząd? W takim układzie po co jest starosta, po co jest wicestarosta, jeżeli za nic nie odpowiadają? To kto odpowiada? Co pan za bzdury opowiada? Starostwo jest tylko organem pomocniczym dla zarządu. De facto to starostowie i zarząd odpowiadają za nadzór nad szpitalem. Trzeba rozdzielić dwie rzeczy – odpowiedzialność za bieżące funkcjonowanie szpitala i to jest sprawa dyrektora i odpowiedzialność za nadzór i to jest sprawa zarządu i starostów – stwierdził przewodniczący prezydium.
Radny Sokólski ponownie kierując swoją wypowiedź do klubowego kolegi, kto powołuje dyrektora i organizuje procedury, stwierdził, że jeśli nie ma organu nadzorującego szpital powiatowy, dlaczego powiat przekazuje kolejne miliony na jego rzecz. - To pan żyje w oparach absurdu! Dla pana nie istnieje instytucja nadzoru, nie istnieje żaden porządek zapewniający prawidłowe funkcjonowanie struktur administracji. To są opary absurdu. Gdyby było tak, jak pan utrzymuje, to właściwie my byśmy się o nic nie martwili! […] Te opary absurdu, które pana cechują i byłą panią starostę, to nas drogo kosztują. I to już nie jest absurd. To są pieniądze namacalne, które musimy wydać i zrezygnować z wielu inwestycji – kontynuował.
Radny Andrzej Różycki podkreślił, że każdy ma prawo do swojego zdania, a emocje są w tej sytuacji zrozumiałe, bo jesteśmy tylko ludźmi. Radny dodał, że nie cieszy się w żadnym wypadku z przebiegu dyskusji, ale po prostu stara się wsłuchać w każdy głos. Poprosił również, aby na kolejną sesją lub posiedzenie komisji pracownicy obsługi prawnej starostwa przygotowali wyjaśnienie kwestii wspomnianego nadzoru nad szpitalem, bo każdy może mieć swoją interpretację przepisów.
Radny Wrzesiński odpierając zarzuty na brak nadzoru nad szpitalem wspominał m.in. o wyciąganiu konsekwencji wobec dyrektor Liliany Kraśniewskiej, której obniżono wynagrodzenie ze względu na problemy ze środkami przeznaczonymi na budynek E, które zostały „przejedzone”, czy zamknięciem NPL-u w Raciążu, mimo że NFZ go finansował.
Jacek Ryziński stwierdził, że nie zaciera rąk wsłuchując się w prowadzoną dyskusję. Ocenił, że ktoś zawalił, jeśli szpital ma 95 mln zł zadłużenia. Wspomniał również o wniosku złożonym do prokuratury w 2020 roku odnoszącym się do zaniedbań nadzorczych poprzedniego zarządu. - To już się gubię teraz, kto ten nadzór prowadzi – stwierdził. Wicestarosta podkreślił, że szpital jest wspólnym dobrem i każdy powinien przyłożyć się do tego, aby rozwiązać obecną sytuację. Dodał, że zarząd rozmawia z wierzycielami, ale zmiany systemowe dotyczące powiatowych szpitali są bardzo oczekiwane. Zwracając się do Jacka Ryzińskiego radny Wrzesiński ocenił, że członkowie obecnego zarządu sami wciągnęli temat szpitala do kampanii wyborczej i walki politycznej.
Andrzej Sokólski w kolejnej wypowiedzi zaznaczył, że gdyby działania, które podjął dyrektor Makówka były wdrożone wcześniej, skala problemu byłaby mniejsza i nie byłoby milionów na postępowania egzekucyjne. Krzysztof Wrzesiński dodawał, że wiele osób zapomniało, że szpital musiał przejść przez pandemię covid-19, następnie wybuchła wojna na Ukrainie, która także generowała wiele problemów. - Każdy z dyrektorów musiał ciułać środki na wynagrodzenia, nie miał środków na ZUS, a jak miał spłacać zobowiązania?! – podkreślał.
Końcowym akordem dyskusji był wymiana zdań na linii Krzysztof Kruszewski – Krzysztof Wrzesiński.
- Pan przywołuje pandemię i sytuację w szpitalu – jak wybuchła pandemia to odwołaliście dyrektora. Doskonale pan pamięta, to był marzec 2020 roku i argumenty jakie tu padały na tej sali to były opasłe dokumenty w zakresie nieprawidłowości dyrektora Obermeyera w szpitalu. Zadam panu dwa pytania i chciałbym, żeby dziś mi pan na nie odpowiedział. Gdzie pan ma te opasłe dokumenty, a drugie, co do odpowiedzialności starosty jako organu prowadzącego szpital – jeśli w 2018 roku pan zostaje starostą i podajecie w 2020 roku, czyli po okresie niecałych 2 lat, do organów ścigania starostę i wicestarostę, że są nieprawidłowości wynikające z audytu. To oni w końcu odpowiadają, czy nie odpowiadają za ten szpital? Bo wtedy, według Państwa wiedzy, odpowiadali, bo pan Andrzej Stolpa i pani Anna Dumińska-Kierska musieli się przed pewnymi organami tłumaczyć. Kieruję te słowa do obecnych starostów – za nic nie odpowiadacie, na pewno nie za szpital, mówię to publicznie, możecie wszystko robić – wskazywał ironicznie radny Kruszewski.
[ZT]26510[/ZT]
Krzysztof Wrzesiński odpowiedział, że przytaczał słowa prokuratora, który mówił o wielu tomach akt, zajmujących całą szafę. Podkreślił, że odwołanie Pawła Obermeyera było jednogłośne i wynikało z całkowitego nieprzygotowania szpitala do pandemii. Dodatkowo przypomniał także o braku nadzoru nad dietą pudełkową i fakcie, że dyrektor nie chciał przekazać zarządowi dokumentów na ten temat. Radny Kruszewski ocenił, że poprzedni starostowie odwołali dyrektorów z naruszeniem prawa. Naczelny Sąd Administracyjny wydał już wyrok w tej sprawie w odniesieniu do Pawła Obermeyera, a w najbliższym czasie odbędzie się rozprawa dotycząca Liliany Kraśniewskiej. Radny stwierdził, że nie podpisze się pod ewentualnym przekazaniem środków na poczet odszkodowania dla byłej pani dyrektor i w takiej sytuacji, zapłacić będzie musiał szpital. Powiedział również, że w jego ocenie jeśli dojdzie do takiej sytuacji, należy rozważyć kroki prawne wobec byłych starostów, aby ponieśli oni konsekwencje finansowe swoich decyzji.
Obłuda 15:08, 27.02.2026
Nic innego,a to nie dla byłej dyrektor szpitala w nagrodę nowy etat w starostwie , faktycznie dolegliwa kara,
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu plonskwsieci.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Volvo uderza w ogrodzenie jednej z posesji przy Płockie
To wózki z wnukami prowadzić a nie samochody,ślepe ,głuche ...zagrożenie dla ludzi.
Dziadki
16:00, 2026-02-27
Kradzież, agresja wobec interweniujących policjantów, n
Poobcinać patologi,przynajmniej będzie wiadomo z daleka że to zlodzieje
Pazury
15:57, 2026-02-27
Kradzież, agresja wobec interweniujących policjantów, n
Mefedroniarzy dopadnie głód i będą tacy smutni i będą śpiulkać w areszcie. Aaaa
Słodkich snów w ares
15:35, 2026-02-27
Radny Sokólski nie wytrzymał
Nic innego,a to nie dla byłej dyrektor szpitala w nagrodę nowy etat w starostwie , faktycznie dolegliwa kara,
Obłuda
15:08, 2026-02-27