Stanisława Sybicka (z prawej) w okresie pracy pielęgniarskiej w 3. Szpitalu Wojennym. Włochy, lata 1944-1946 [za zbiorów PDDM Płońska]
Chyba każdy z płońszczan wie, gdzie leży mała wioska Strachowo. Tam 14 kwietnia 1905 roku urodziła się Stanisława Makowska. Przyszło jej przeżyć burzliwy czas, pełen dramatu i poświęcenia.
Pierwszy mąż pani Stanisławy pochodził również ze Strachowa. Jan Sybicki był policjantem. Krótko po ślubie został mianowany na Komendanta Policji w Klukowie, koło Wysokiego Mazowieckiego. Młodzi zamieszkali w tej niewielkiej miejscowości. Niestety wybuch wojny dał początek ich tragicznym losom.
Mąż pani Stanisławy jako przedwojenny policjant został po wkroczeniu Armii Czerwonej aresztowany i wywieziony na Wschód. Nie było wiadomo gdzie przebywa. Dopiero po wojnie żona dowiedziała się o losie swojego męża. Został zamordowany w Terze. Dlatego nie mogła o tym oficjalnie mówić. Obowiązywała przecież wersja, że zabili go Niemcy. Sama pani Stanisława również poniosła konsekwencje bycia żoną policjanta. W bydlęcych wagonach razem z innymi mieszkańcami Klukowa została wywieziona z tej miejscowości na wschodzie Polski, którą okupowali sowieci. Trafiła aż do Kazachstanu. Nie chciała wspominać pobytu na tamtej odległej ziemi. Przypominała, że latem zbierali łajno krowie, aby je suszyć i wykorzystywać jako opał na zimę - tam tylko te stepy były... - mówiła nie raz.
W 1942 roku pani Stanisława zgłosiła się do powstającej armii polskiej. Już w kwietniu 1942 roku razem z nią dotarła do Persji. Tam zdobyła kwalifikacje na pielęgniarkę. Odbyła kurs, choć prawdziwy egzamin przyszło jej zdawać na polach bitewnych. Awansowała na siostrę oddziałową 3 Szpitala z Korpusu PSZ na Zachodzie.

Stanisława Sybicka (druga z prawej) w gronie personelu medycznego 3. Szpitala Wojennego. Włochy, lata 1944-1946
Razem z Armią Andersa przeszła szlak bojowy przez Bliski Wschód, Afrykę Północną aż do Włoch. Niosła pomoc medyczną rannym pod Monte Cassino. Opowiadała, że Polacy którzy zdobywali wzgórze Monte Cassino ponosili olbrzymie straty. A sami dostarczani byli do szpitala, w takim stanie, który u młodej kobiety mógł wywoływać przerażenie.

Stanisława Sybicka (z prawej) we Włoszech, fot. z lat 1944-1946
Dała jednak radę, choć Monte Cassino na trwałe zapisało się w jej pamięci. Jako wielka danina krwi polskiej. Towarzyszyła rannym żołnierzom jeszcze pod Ankoną, Bolonią i Loreto. Widziała straszne rzeczy, ale żyła.
Transatlantykiem popłynęła z Włoch do Anglii. Tam przebywała do 1948 roku. Chciała wracać do Polski, ale tkwiła w niej obawa, że może ponieść konsekwencje swojej przynależności do Armii Andersa.
Chciano ją zatrzymać, ale tęsknota za krajem wzięła górę. Po powrocie okazało się, że jej rodzice już nie żyją. O zamordowanym mężu już wiedziała, ale mówić o tym nie mogła. A może jeszcze łudziła się, że wróci. Jednak kiedy odszukała go na liście katyńskiej, wiedziała, że mąż został zamordowany.

Stanisława Sybicka (z prawej) w drodze powrotnej do Polski, 1948 r. [zdjęcia dzięki uprzejmości PDDM Płońska]
W 1951 roku pani Stanisława wychodzi po raz drugi za mąż za Adama Makowskiego. Mieszkali po sąsiedzku, a połączone gospodarstwa pozwoliły gospodarować efektywniej. Światło do Strachowa doprowadzono dopiero w 1967 roku. Do tego czasu nie można było używać sprzętu elektrycznego. Stanisława Makowska nie mogła nawet mówić, że została deportowana na Wschód przez NKWD. Obowiązywała wersja, że wywózki dokonali Niemcy. Potem zapraszano ją do szkół, żeby opowiadała uczniom o walkach na Monte Cassino; tylko o przebiegu działań bitewnych, ale nie jak doszło do tego, że armia polska walczyła także na zachodzie.
Za swoje zasługi wojenne pani Stanisława została odznaczona: Krzyżem Monte - Cassino, Gwiazdą za Wojnę i Gwiazdą Italii, później Medalem Zwycięstwa i Wolności oraz Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.
Stanisława Makowska, oprócz pracy na roli i gospodarstwie, wykonywała zastrzyki osobom, które chorowały. Potrafiła jako jedyna w Strachowie i pobliskich wioskach wykonywać zastrzyki dożylne. Przyjeżdżali po nią nawet z odległych miejscowości i wiosek. Lekarze mieli do niej duże zaufanie, kiedy wypisywali zastrzyki dożylne, kierowali chorego do pielęgniarki spod Monte Cassino.
Pani Stanisława zmarła w 1978 roku, zapamiętana przez ludzi jako osoba bardzo uczynna i życzliwa. Nigdy nie czuła się bohaterką, choć jej życie daje świadectwo takiemu twierdzeniu.
[w materiale wykorzystano zapisy z Zeszytu Pracowni Dokumentacji Dziejów Miasta Płońska: Ryszard Makowski ''Ślad w sercu'', Zeszyty Pracowni, Seria: Wspomnienia. Zeszyt XII, Płońsk 2010]
Brawo13:50, 31.12.2020
Odważna kobieta. Takich wspomnień nam trzeba. Dzięki za artykuł.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu plonskwsieci.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Od poniedziałku ruszają roboty na obwodnicy Płońska
Prośba o budowę ekranów akustycznych przy remoncie obwodnicy, na końcu ul. Grunwaldzkiej w stronę ul. Granicznej. Hałas generowany przez ruch samochodów, szczególnie ciężarowych, jest bardzo uciążliwy. W godzinach nocnych często uniemożliwia otwarcie okien i spokojny wypoczynek.
321
10:49, 2026-06-04
Od poniedziałku ruszają roboty na obwodnicy Płońska
XXI dopiero skończyli nowy odcinek ,już wracają do wcześniejszego...czy ktoś bada materiały do budowy tych dróg??? Jakiś inspektor ??? A może dobra wróżka???
Technologxa
10:46, 2026-06-04
Płońsk i OHP chcą pomóc młodym wejść na rynek pracy
Wojsko,Policja,SW,Sop,Straż Graniczna,każda formacja uzbrojona robi największą robotę w tym kraju,straż pożarna to nieuzbrojona formacja,powinna być jak straż miejska pod miejscowy samorząd i bez przywilejów,w Osp robią to samo ,prawie charytatywnieW psp łażą do psychiatrów i psychologów żeby załatwić % do emerytury, w służach z bronią typu sw, policja nie bo gdyby zabronili im kontaktu z bronią to by zabrakło dla nich etatów bez broni na jednostce i burtaStrażacy nie strajkują bo mają dużo wolnego i dorabiają drugą pensjęW straży nie brakuje ludzi do pracy.Straż jest formacją nieuzbrojoną,nie powinni być podpięci pod mswia i mieć przywilejów emerytalnych,powinni być jak straż miejska pod miejscowym samorządem.PSP ŻARTOBLIWIE SAMI STRAŻACY NAZ. NOCLEGOWNIĄ BO WYSPANI PO 24 H IDĄ DO DRUGiej roboty w bhp albo lotnisko modlin, na tiry albo handlują cebulą bo mają gospodarstwaStrażaki z psp dorabiają w bhp ,lotnisko modlin w straży lotniska,handlują cebulą na fb i jeżdżą na tirach,ciekawe czy mają zgody przełożonych?wyspani po nocy bez wyjazdu zabierają prace innymW psp w małych miastach robota jest z polecenia po znajomości,ojciec odchodzący na emeryt. Wstawia na swoje miejsce syna ,albo wójt jakiejś gminy poleca kogoś z osp
Darek
07:28, 2026-06-04
Płońsk i OHP chcą pomóc młodym wejść na rynek pracy
W latach 80 tych był wzwyż demograficzny bo ludzie mieli prace na normalne umowy Hortex ,Wedel,Pgry i mieszkania za pół darmo.
Tomek
07:28, 2026-06-04