Zamknij
REKLAMA

Nie miałem pojęcia, z kim będę walczyć – Marcin Brzeski przed „Bieszczadzką Zadymą Bokserską”

15:51, 18.05.2022 | D.Z./foto na czołówce zbiory prywatne/Photo Sto]
Skomentuj Marcin Brzeski i Bogdan Gajda podczas otwarcia sekcji bokserskiej Błękitnych Raciąż [fot.: D.Z.]
REKLAMA

Już 28 maja w Sanoku odbędzie się druga edycja Bieszczadzkiej Zadymy Bokserskiej – charytatywnej gali boksu, podczas której zbierane będą fundusze dla potrzebujących dzieci. O powrocie do ringu po ponad 6 latach przerwy, ciężkich przygotowaniach, służbie w wojsku oraz kilku innych kwestiach porozmawialiśmy z bohaterem walki wieczoru, czterokrotnym mistrzem Polski – Marcinem Brzeskim. 

[DAWID ZIÓŁKOWSKI] Skąd wziął się pomysł na Pana udział w Bieszczadzkiej Zadymie Bokserskiej? Kiedy padła propozycja?

[MARCIN BRZESKI] Szczerze, to dokładnie nie pamiętam, kiedy to było, ale na pewno to była sobota wieczór. Zadzwonił Maciek Rzesiowski z propozycją walki w Zadymie Bokserskiej. Zapytałem gdzie, odpowiedział, że w Bieszczadach. W głowie zapaliła mi się lampka – nigdy nie byłem w Bieszczadach, a zawsze chciałem się tam wybrać. Pomyślałem – jadę! Nie miałem pojęcia, że to będzie walka wieczoru i z kim mam walczyć! Widziałem pierwszą edycję i gala bardzo mi się spodobała.

Pana rozbrat z boksem zawodowym trwał ponad 6 lat. Jest taka wewnętrzna radość, że ponownie wejdzie Pan do ringu i to z takim rywalem jak Mariusz Wach?

Oj tak, brakowało mi tego. Praktycznie całe życie siedzę w boksie i brakowało tego wszystkiego – przygotowań, sparingów, zmęczenia. Daje mi to radość, a dodatkowo jeszcze taki rywal! To dla mnie zaszczyt, że będę mógł się pokazać z Mariuszem Wachem w ringu!

[ZT]10309[/ZT]

Pańskie przygotowania do walki dobiegają co prawda końca, ale czy były one tak samo intensywne jak w trakcie trwania kariery zawodowej?

Dokładnie. Ciężko się przygotowuję, ale to jest tak naprawdę podkład pod solidne przygotowania do walk rankingowych. Organizm musi się powoli przyzwyczaić do ciężkich treningów. Mam 33 lata, ale na sparingach to ja daję wycisk dwudziestokilkulatkom (śmiech).

Proszę może w kilku słowach wyjaśnić czytelnikom, w jakim celu organizowana jest Bieszczadzka Zadyma Bokserska? Wiemy, że to impreza charytatywna.

Jest to impreza, na której są toczone pojedynki mistrzów Polski - aktualnych i byłych, więc możecie sobie wyobrazić jaka będzie „zadyma” w ringu! (śmiech). I oczywiście walczymy dla dzieci - pieniążki z biletów będą przekazane ma fundację pomagającą dzieciakom. Jeśli tylko można, zawsze trzeba pomagać. 

Jak ocenia Pan swoje szanse w starciu z "Wikingiem"?

Na pewno wierzę w siebie, potrafię boksować. Mariusz to bardzo dobry pięściarz, z dużym doświadczeniem w ringu. Nie lubię dużo mówić - ring pokaże, co dany zawodnik potrafi. Dla mnie to jest coś fajnego, że będę mógł pokazać się publiczności walcząc z Mariuszem. Nikt mi tego nie obierze. Będzie wielka „zadyma” - to Wam mogę obiecać! Będzie ciężko, ale dam radę!

Po zakończeniu kariery w ringu związał się Pan zawodowo z wojskiem. Może powiedzieć Pan coś więcej na ten temat?

Tak, jestem zawodowym żołnierzem w 2 Mazowieckiem Pułku Saperów. I też dlatego mogę wrócić do boksu. Mam możliwość trenowania w pracy, mamy m.in. świetnie wyposażoną siłownię, z której korzystam po wykonaniu swoich obowiązków oczywiście. Z tego miejsca chciałbym podziękować mojemu dowódcy pułku Panu pułkownikowi Robertowi Kamińskiemu i wszystkim moim przełożonym za tę możliwość. Jestem dumny, że służę w 2 Mazowieckim Pułku Saperów!     

Czy po wybuchu wojny na Ukrainie nie pojawiły się jakieś czarne myśli w Pana głowie, że to może być początek czegoś strasznego, że jako żołnierz będzie musiał Pan opuścić rodzinę i bronić naszych granic?

Na pewno była taka obawa, ale jestem świadomy, co oznacza mój zawód i zdaję sobie z tego sprawę. Jednak to jest moja ojczyzna i zawsze będę jej bronił. Składałem przysięgę i dotrzymam słowa. I mam nadzieję, że każdy tak myśli! Będę jej bronił, jeśli tylko zajdzie taka potrzeba. Dla swojej rodziny, dzieci i każdego z Was. Tak trzeba - tu nie może być inaczej! To nasz dom.

W styczniu otwarta została sekcja bokserska Błękitnych Raciąż i można powiedzieć, że to też Pana "dziecko". Jak rozwija się ten projekt w chwili obecnej?

Dokładnie, prowadzimy klub w Raciążu, a ja jestem też trenerem. Cały czas szkolimy młodzież, mamy talenty, tylko trzeba je oszlifować i powoli wdrażać w boks. To ciężki sport, ale już teraz mogę powiedzieć, że niebawem Raciąż będzie miał mistrzów Polski, zobaczycie! Mamy fajnych chłopków, stawiamy na nich, a reszta zależy tylko od nich. Mamy też ludzi z pasją, którzy chcą coś osiągnąć – prezes Wojciech Stanowski, Robert Kędzierski, którym bardzo dziękuję za wsparcie. 

W tym miejscu chciałbym także podziękować moim sponsorom i wszystkim którzy mnie wspierają – „Nóżka czy Gruszka – Catering Dietetyczny”, „Pralnia Wodna Fresh&Clean”, „Karczma Oleńka Drobin”, „Julian Palace”, Błękitni Raciąż, Panowie Wojciech Stanowski i Robert Kędzierski, którzy pomagają mi w przygotowaniach. 

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (2)

pp

4 1

nie moja bajka boks ,ale czy to nie oni obaj na koksie przyłapani ? 23:48, 20.05.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Antek Antek

1 0

Zacytuję klasyka Marcin Zacznij od Wacha. 12:21, 22.05.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
0%