Zamknij
REKLAMA

Jak w „Dniu Świra” [Kadra i cała reszta…]

15:34, 28.12.2021 | D.Z.
Skomentuj Sousa zawiódł nie tyle jako trener, ale przede wszystkim jako człowiek, wykazując się bezczelnością i totalnym brakiem szacunku wobec ludzi, z którymi współpracował [Fot.: sport.onet.pl]
REKLAMA

Kiedy przypomnę sobie konferencję prasową, na której Zbigniew Boniek przedstawiał Paulo Sousę jako nowego trenera reprezentacji, to mam przed oczami scenę z filmu „Nie ma mocnych”, kiedy Kargul zachwalał Zenka – On fachowiec, z dyplomem… wysoko szkolony…a grzeczny jaki! Ostatecznie na trzy miesiące przed walką o mundial w Katarze obudziliśmy się z ręką w nocniku – bez trenera, w chaosie i z przymusem opracowania planu awaryjnego na już. 

Boniek zatrudniając Paulo Sousę w styczniu zeszłego roku zagrał va banque – widząc, że Brzęczek w oczach opinii publicznej i chyba także zawodników jest skończony, postawił na przedstawiciela zachodniej myśli trenerskiej i jednocześnie faceta, który jako zawodnik rywalizował na najwyższym poziomie grając w Dortmundzie czy Juventusie. Czy to był jednak dobry materiał na selekcjonera? Z perspektywy czasu, niestety wygląda na to, że nie. Z drugiej jednak strony nie zgodzę się z tym, że Sousa to amator i najgorszy selekcjoner w historii, bo na niektóre rzeczy trzeba spojrzeć obiektywnie i na chłodno. 

Sousa rzecz jasna nie wykonał podstawowego zadania jakie mu powierzono, czyli wyjście z grupy na Euro, jednak trzeba przyznać, że w stosunkowo krótkim czasie odmienił niektóre aspekty naszej gry. Zremisowany mecz z Hiszpanami na La Cartuja pokazał, że coś drgnęło, że z gigantem światowego futbolu można zagrać w piłkę zamiast stać na własnej połowie, stosować taktykę „laga na Roberta” i czekać na najniższy wymiar kary. Pojawiło się światełko w tunelu i większość miała przeświadczenie, że gdyby dostał kilka miesięcy więcej na pracę z kadrą, mógłby wycisnąć z niej więcej. Doszedł do tego remis z Anglią we wrześniu, również po bardzo przyzwoitej grze. Widać było, że Portugalczyk miał swój pomysł na zespół. Dodatkowo potrafił odkryć dla reprezentacji takich graczy jak Adam Buksa, Karol Świderski, Paweł Dawidowicz czy 17-letni Kacper Kozłowski.

Czasem jednak przychodził taki moment, że kiedy wszystko zaczęło układać się w jakąś logiczną całość, a drużyna iść w dobrym kierunku, selekcjoner zdawał się mówić „potrzymaj mi piwo” i dokonywał takich ruchów, których nie dało się racjonalnie wytłumaczyć – patrz skład na mecz z Węgrami.

Oceniając przez pryzmat suchej statystyki, ona również nie przemawia na korzyść selekcjonera, bo za jego kadencji wygraliśmy zaledwie 6 meczów – po dwa z Andorą, San Marino i Albanią. Ostatecznie zrealizował jednak postawiony przed nim cel, jakim był minimum awans do barażów. Tyle tylko, że selekcjoner Sousa miał wprowadzić ten pierwiastek „światowości” do reprezentacji. Być Leo Beenhakkerem naszych czasów, a koniec końców do osiągnięć Holendra nawet się nie zbliżył. Zawiódł nie tyle jako trener, ale przede wszystkim jako człowiek, wykazując się bezczelnością i totalnym brakiem szacunku wobec ludzi, z którymi współpracował. W tej sytuacji można chyba jedynie pokazać mu baner z hasłem strajku kobiet i pożegnać bez żalu. Niesmak jednak pozostanie, a zgniłe jajko w postaci kontraktu nie chroniącego interesów PZPN, które zostawił Zbigniew Boniek, trzeba będzie jakoś zutylizować. A łatwe to nie będzie.

Mam wrażenie, że zapał „Siwego Bajeranta” do pracy z tym zespołem pojawił się i znikł równie szybko, jak chęć konwersacji Adasia Miauczyńskiego z sąsiadem o Litwinach w „Dniu Świra”. Parafrazując tamten dialog wychodzi na to, że Sousa stwierdził na koniec: – A tam, tak tylko powiedziałem. Ch*j tam z Polakami. A nam, rozgoryczonym kibicom pozostało tylko zapytać – No Panie, ale jak to ch*j tam?

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
0%