Zamknij
REKLAMA

Sporty walki nie są takie straszne, jak się wydają - E. Witkowski [Wywiad PwS]

15:40, 01.09.2019 | Rozmawiał Dawid Ziółkowski
REKLAMA
Skomentuj
Emil Witkowski z swoim trenerem Krzysztofem Kaproniem w chorwackim Zagrzebiu [Foto: zbiory prywatne]

Sporty walki trenuje od dziecka, a tajniki boksu, karate, taekwondo i kickboxingu nie są mu obce. Z Akademickich Mistrzostw Europy przywiózł brązowy medal. O kwestiach związanych z treningami, zainteresowaniami i sukcesie na pierwszej w karierze międzynarodowej imprezie porozmawialiśmy z 23-letnim płońszczaninem Emilem Witkowskim. 

[Dawid Ziółkowski] Dlaczego akurat sporty walki? Bardziej chciał Pan zostać nowym Adamkiem czy Gołotą niż Lewandowskim?

[Emil Witkowski] Od dziecka interesowałem się sportami walki. Szukałem dyscypliny, w której się odnajdę i polubię. Swoją przygodę rozpocząłem stawiając pierwsze kroki w karate, nieco później trenowałem taekwondo. W tym okresie jednak nie myślałem o rywalizacji sportowej. Pierwsze poważniejsze treningi zacząłem na sali bokserskiej. 

W jakim wieku rozpoczął Pan treningi i jak do tego doszło?

Sport towarzyszył mi od dziecka, ale poważniejsze treningi zacząłem mając 15 lat. Jak do tego doszło? Wiedziałem, że na hali sportowej w Płońsku istnieje sekcja bokserska. Spakowałem się, pojawiłem na treningu i zostałem na dłużej.

Dłuższy czas trenował Pan boks. Co było przyczyną zmiany i przejścia na kickboxing?

Będąc już na studiach zapisałem się do sekcji kickboxingu. Chciałem spróbować czegoś nowego, a mając już trochę doświadczenia w boksie uznałem, że jest to dobra podstawa, żeby spróbować swoich sił właśnie w kickboxingu.

Od jakiego czasu skupia się Pan właśnie na tej dyscyplinie sportu?

Można powiedzieć, że od końcówki 2015 roku. 

Zmiana boksu na kickboxing dla laika wydaje się prosta. A jak to wygląda w praktyce?

Pozornie tak się wydaje, ale kickboxing łączy w sobie kopnięcia i uderzenia rękoma. Jest bardziej złożony niż boks ze względu na w/w kopnięcia. Żeby technicznie kopać i łączyć ciekawie akcje z boksem, trzeba wylać sporo potu na sali. W tym sporcie człowiek ciągle się uczy i praktycznie zawsze jest coś do poprawy. 

Ile czasu poświęca Pan w ciągu tygodnia na treningi?

To zależy. W okresie treningowym, przygotowując się do zawodów, bywa że trenuje się niemal codziennie. Poza okresem startowym zazwyczaj 2-3 treningi w tygodniu.

W ostatnim czasie można zauważyć, że sporty walki stają się coraz bardziej popularne wśród młodych ludzi. Sądzi Pan, że wpływ na to ma choćby popularność walk MMA?

Mieszane sztuki walki swoją popularność zawdzięczają widowiskowemu charakterowi gal i świetnym pojedynkom. Obserwując z boku nie dziwię się, że młodzi ludzie chcieliby spróbować swoich sił w sportach walki. Często okazuje się to świetną przygodą jak i nawet hobby.

Emil Witkowski w międzynarodowym debiucie w kickboxingu wskoczył na trzeci stopień podium [Foto: zbiory prywatne]

Na początku sierpnia brał Pan udział w Akademickich Mistrzostwach Europy ESU Combat Championship w Zagrzebiu. Może Pan nieco przybliżyć ideę tych zawodów?

W Zagrzebiu odbyły się Akademickie Mistrzostwa Europy Sportów Walki EUSA Combat Championships, w których wzięło udział  około 1300 zawodników z 35 krajów reprezentujących 400 europejskich uniwersytetów. Ja reprezentowałem Politechnikę Warszawską. W stolicy Chorwacji o medale rywalizowali przedstawiciele czterech sportów walki: Kickboxing, Taekwon-do, Judo i Karate.

Imprezę zakończył Pan z brązowym medalem w kategorii -81 kg. Spodziewał Pan, że wróci do Polski z krążkiem?

Sumiennie przepracowałem okres przygotowawczy. Czułem, że jestem w dobrej formie i mam szansę się pokazać z dobrej strony. Przed walkami jednak nie wiedziałem czego się spodziewać po przeciwnikach. To była moja pierwsza międzynarodowa impreza tej rangi. Nie skupiałem się na wyniku, miałem wyjść do ringu i przenieść tam wszystkie elementy, nad którymi pracowaliśmy z trenerem na sali. 

Wiąże Pan swoją przyszłość z kickboxingiem?

Przyznam, że jest to w pewnym rodzaju hobby i cieszę się, że znalazłem coś co sprawia mi przyjemność. Na tym etapie ciężko stwierdzić, ale być może w przyszłości spróbuję sił w  bardziej profesjonalnej odsłonie. 

Jak zachęciłby Pan tych, którzy nie są jeszcze zdecydowani do rozpoczęcia treningów? 

Myślę, że sporty indywidualne to świetna okazja do przełamywania własnych barier. Sporty walki nie są takie straszne, jak się wydają i polecam każdej niezdecydowanej osobie spróbować.

(Rozmawiał Dawid Ziółkowski)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (3)

BokserBokser

4 3

Gratulacje! Dobrze że chłopak nie biega za piłką jak większość, bo osiągnął by tyle co ta większość - czyli nic. 07:33, 02.09.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Tłumo kTłumo k

2 3

Jak można porównywać sport indywidualny z grami zespołowymi????? 08:00, 07.09.2019

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

y.y.

0 0

można 08:51, 08.09.2019


© plonskwsieci.pl | Prawa zastrzeżone