Zamknij
REKLAMA

P. Szpojankowski: - My i tak jesteśmy zwycięzcami

10:44, 07.12.2018 | Rozmawiał Dawid Ziółkowski
REKLAMA
Skomentuj
- Nie powiedzieliśmy ostatniego słowa w walce o awans - zapowiada Paweł Szpojankowski, trener seniorskiej drużyny Błękitnych [Foto: facebook/blekitniraciaz.eu]

Po wycofaniu seniorskiej drużyny z rozgrywek IV ligi wiosną 2018 roku wydawało się, że jest to krok ku upadkowi Błękitnych Raciąż. Latem reaktywowano jednak pierwszy zespół, który rozpoczął rywalizację w ciechanowsko-ostrołęckiej Klasie A. O obecnej sytuacji Błękitnych rozmawialiśmy z trenerem Pawłem Szpojankowskim. 

[Dawid Ziółkowski] Ostatnie pół roku było dla klubu bardzo trudne. Dopuszczaliście do siebie taką możliwość, że nabór zawodników nie wypali i drużyny seniorskiej nadal nie będzie?

[Paweł Szpojankowski] Odpowiem inaczej - ostatni rok był bardzo ciężki dla klubu. Wiemy wszyscy, że z braku zawodników i pieniędzy na dalsze funkcjonowanie pierwszego zespołu drużynę wycofano z IV ligi po rundzie jesiennej (rozgrywek 2017.2018, przyp. autora). Co do naboru zawodników do pierwszego zespołu pojawiły się w pewnym momencie chwile zwątpienia czy uda nam się ten zespół odbudować.  Dużo rozmów z zawodnikami, którzy kiedyś grali w Błękitnych i ponowne ich namówienie do gry, kosztowało nas dużo czasu i uporu w tych wszystkich działaniach by na nowo odbudować zaufanie zawodników do klubu, ale udało się i jestem z tego powodu bardzo zadowolony.

Gdyby w 2015 roku, po awansie do III ligi ktoś powiedział Panu – „za 3 lata będziecie grać w Klasie A” – uwierzyłby Pan?

Zaczynając pracę w klubie właśnie w 2015 roku jako asystent w pierwszym zespole i czując ten awans do III ligi nigdy bym nie pomyślał, że za 3 lata znajdziemy się w tym miejscu, w którym aktualnie jesteśmy.

Sądzi Pan, że musiało dojść do tego, by Błękitni znaleźli się w takim położeniu? 

Czy musiało do tego dojść? Myślę, że wcale tak nie musiało być. W pewnym momencie klub przestał szkolić młodzież, co według mnie jest fundamentem normalnie funkcjonującego klubu. W pierwszym zespole wychowanków można było policzyć na palcach jednej ręki i myślę, że to był jeden z wielu błędów popełnionych i dlatego klub jest w tym miejscu, w którym jest.

W którym momencie pojawiła się oferta od zarządu, by objął Pan zespół? 

Propozycja nigdy się nie pojawiła, raczej była to prośba od Wojtka Stanowskiego, który mocno mnie namawiał abym przejął pierwszy zespół.

Od razu się Pan zgodził, czy była chwila zastanowienia?

Była chwila zastanowienia, ale nie  pod takim względem czy dam sobie radę, bo wierzę w swój warsztat trenerski, ale czy uda się przede wszystkim zebrać drużynę. Po zabraniu się do szukania zawodników, nabierało to odpowiednich kształtów i zdecydowałem się zostać trenerem pierwszego zespołu.

Przygotowania do rozgrywek szły od razu po Pana myśli czy też były jakieś przeszkody? 

Przygotowania ruszyły już 24 czerwca, a czy szły po mojej myśli? Nie do końca, ponieważ ilość zawodników na treningach w pewnym momencie sięgała 30 i tak naprawdę ostateczna kadra zespołu wykrystalizowała się tydzień przed ligą, co nie dawało dużego komfortu pracy.

Kiedy jeździliście na wyjazdy, gdzie czasem organizacja czy wygląd boiska nie powalały (jak choćby w Kadzidle), myśli Pan sobie czasem „co my robimy w tej lidze?”  

Znaleźliśmy się w takim miejscu i nie ma co narzekać, trzeba po prostu jak najszybciej się z tego miejsca wydostać. Zawodnicy mają pełną świadomość tego, że nie są to boiska czy też szatnie godne XXI wieku i też chcą jak najszybciej opuścić A klasę.

Po rundzie jesiennej jest 9. miejsce w tabeli. Liczył Pan na więcej? 

Ja zawszę zakładam najwyższe cele, czyli pierwsze miejsce w tabeli. Teraz jest dziewiąte, co dla mnie jako trenera nie jest powodem do chwały, ale biorąc pod uwagę w jakich okolicznościach ten zespół był budowany, to tak jak powiedziałem w szatni przed pierwszym meczem - my i tak już jesteśmy zwycięzcami.

Macie na swoim koncie aż 7 remisów, ale w większości tych spotkań Błękitni przeważali tylko często brakowało skuteczności. Z czego to Pańskim zdaniem wynika?

Strasznie dużo tych remisów. Tak, to prawda - praktycznie w każdym meczu to my prowadzimy grę, my dłużej utrzymujemy się przy piłce, to my stwarzamy sytuacje, które jak sobie przypomnę to nie wiem jak można ich nie strzelić, ale taka właśnie jest piłka - nieobliczalna. Szkoda, bo kilka oczek więcej i miejsce w tabeli byłoby dużo wyższe. Jednak strata do drugiego miejsca to 8 punktów, co w tej lidze jak patrzę na poprzednie lata nie jest jakąś dużą przewagą. Dlatego nie powiedzieliśmy ostatniego słowa w walce o awans.

Ostatni rok to dla was przede wszystkim walka o w miarę normalne funkcjonowanie klubu. Czy to że w pełni nie można skupić się na sprawach stricte sportowych utrudnia Panu pracę? 

Powiem tak - jako trener wykonywałem jeszcze szereg innych zadań nie należących do moich obowiązków. Oczywiście Ci którzy są z boku i nie są wewnątrz klubu nie wiedzą ile swojego prywatnego czasu poświęcam, ale nie tylko ja bo i Stasiu Kocięda, Wojtek Stanowski, Jakub Pakuła czy Krzysztof Poczmański. Na pewno to przeszkadza , ale taka jest rzeczywistość i trzeba z tym jakoś żyć. 

Co jest planem na kolejny sezon-dwa? Spokojna gra w Klasie A i ogrywanie młodych zawodników, czy jednak myślicie o tym, by wejść chociaż ten szczebel wyżej? 

Ciężko mówić o jakiś planach na sezon czy dwa, bo jak wszyscy wiemy klub utrzymuje się z dotacji miejskiej, która co roku jest inna. Nigdy nie wiemy ile tych pieniędzy miasto przeznaczy na sport, a żeby myśleć długofalowo budżet trzeba również zaplanować na kilka lat. Myślę, że gra w A klasie nikogo nie zadowala i nie przyswoi klubowi, który za 3 lata będzie świętował stulecie. Ja chciałbym i taki stawiam sobie cel, aby Błękitni pod moją wodzą za te trzy lata grali w IV lidze.

Ostatnio pojawiły się zapowiedzi ciekawych powrotów do klubu. Może Pan coś nam zdradzić w tej kwestii? 

Na razie są to rozmowy, fakt dość mocno zaawansowane, ale z podaniem szczegółów musimy się jeszcze wstrzymać. Na pewno są to zawodnicy, którzy mocno podniosą poziom sportowy zespołu.

Czego życzyć Panu i wszystkim związanym z Błękitnymi w 2019 roku? 

Przede wszystkim zdrowia, a poza tym dalej tak dobrej współpracy między mną, a prezesem Stanisławem Kociędą, Wojtkiem Stanowskim i Jakubem Pakułą na których mogę liczyć praktycznie w każdej sytuacji. A wszystkim tym którzy są związani z klubem życzę by kolejne lata dla Błękitnych były pasmem sukcesów sportowych.

(Rozmawiał Dawid Ziółkowski)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (2)

janusz somsiadjanusz somsiad

9 6

Życzę powodzenia, tylko, żeby te powroty nie rozbiły drużyny na nowo. 14:23, 07.12.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Kibic z powiatuKibic z powiatu

10 6

Młody chłopak, a widać ze ma jaja. Słyszałem o nim same pochlebne komentarze, a w szczególności od rodziców rocznika 2003 ze zrobili konkretny skok. Ma fajne doświadczenia gość w 3 lidze asystent jak można tutaj przeczytać na stronie to i na staże jeździ. Ja osobiście życzę Błękitnym powrotu do normalności! 17:19, 07.12.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

© plonskwsieci.pl | Prawa zastrzeżone