PŁOŃSK W SIECI NEWS
Długi weekend na powiatowych drogach : Od środy do niedzieli, do północy, na drogach powiatu płońskiego doszło do 18 kolizji. Na szczęście obyło się bez poważnych wypadków. Funkcjonariusze zatrzymali w tym czasie za to 6 nietrzeźwych kierowców. - Miniony długi czerwcowy weekend można ocenić jako bezpieczny, choć nadal wysoka jest liczba nietrzeźwych kierowców - mówi mł. asp. Kinga Drężek-Zmysłowska, oficer prasowy KPP w Płońsku. * Płońsk w sieci : Twoje źródło informacji 

Był najprawdopodobniej rok 1948. Do szpitala powiatowego w Płońsku przywieziono wijącego się z bólu mężczyznę, chorego od kilku dni na skręt kiszek. Lekarze nie dawali pacjentowi szans na przeżycie. Asystujące przy operacji siostry pasjonistki, zaczęły modlić się o jego zdrowie za wstawiennictwem swojej założycielki, matki Józefy Hałacińskiej. Po kilkunastu dniach mężczyzna zupełnie zdrowy opuścił szpital. Kim był ów człowiek?

Odpowiedzi na to pytanie wciąż bezskutecznie poszukują siostry ze Zgromadzenia Sióstr Męki Pana Naszego Jezusa Chrystusa w Warszawie. Proszą o pomoc w udokumentowaniu tego cudownego uzdrowienia celem przyspieszenia procesu beatyfikacyjnego założycielki zakonu Józefy Hałacińskiej.

Dzieło życia

Uprzywilejowanym obszarem działalności apostolskiej matki Józefy, a tym samym i Zgromadzenia, stała się opieka nad sierotami, dziećmi opuszczonymi, praca wśród chorych i samotnych. Przez lata kierowania zakonem otworzyła wiele domów opieki, przedszkoli i innych placówek, w których przychodziła z pomocą potrzebującym.

Schorowana, zmęczona przeżyciami wojennymi, osłabiona kłopotami, z którymi Zgromadzenie musiało się zmagać w trudnych warunkach powojennej Polski, coraz częściej zapadała na zdrowiu. Już za życia w opinii nie tylko sióstr zakonnych uznawana była za osobę świętą, obdarzoną Bożym charyzmatem. Zmarła 9 lutego 1946 roku. Wyryte na grobowcu słowa: ,,Miłość Ukrzyżowanego przynaglała ją”, stanowiły streszczenie i dopełnienie całego jej życia.

Starania o rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego matki Józefy trwały długo - w 1988 roku spotkały się z przychylnością ówczesnego biskupa płockiego Zygmunta Kamińskiego, który wydał ustne pozwolenie na rozpoczęcie przesłuchań, zbieranie zeznań naocznych świadków oraz gromadzenia dokumentów dla potrzeb przyszłego procesu beatyfikacyjnego.

Początek drogi beatyfikacyjnej

Formalne rozpoczęcie procesu na etapie diecezjalnym nastąpiło 13 września 1996 r. Przez sześć kolejnych lat trwały przesłuchiwania ogółem 38 świadków wypowiadających się na temat życia i świętości matki Józefy. Zebrano oraz przebadano wszystkie listy i pisma dotyczące założycielki. Zakończenie procesu na etapie diecezjalnym odbyło się w katedrze płockiej w 2002 r. Akta dochodzenia diecezjalnego zostały przedłożone do akceptacji biskupowi płockiemu, Stanisławowi Wielgusowi, który uznał ich poprawność - oryginał złożono w archiwum płockiej kurii a odpisy w języku polskim i włoskim przekazano do Rzymu. Akta złożono 22 września 2002 r., a już sześć dni później otwarto proces beatyfikacyjny Sługi Bożej Józefy Joanny Hałacińskiej na etapie watykańskim.

Rok 2006 i 2007 obchodzony był w Zgromadzeniu jako jubileusz 140 urodzin i 60. rocznicy śmierci matki Józefy - wówczas przeniesiono również jej doczesne szczątki do kościoła farnego w Płocku. 18 listopada 2006 r. otwarto grób i dokonano kanonicznego rozpoznania szczątków matki Józefy - relikwie wraz z protokołem zostały umieszczone w niewielkiej dębowej trumience, którą złożono w marmurowym sarkofagu u stóp starego, ozdobnego krzyża. Od tego momentu rozpoczął się ważny etap prowadzonego procesu, służący ułatwieniu propagowania kultu prywatnego i wypraszania cudu za jej wstawiennictwem.

Początki kultu prywatnego dały siostry pasjonistki, które odwiedzały grób założycielki. Przyzywając jej wstawiennictwa w swoich sprawach zachęcały także i tych, wśród których pracowały, do powierzania Bogu próśb za pośrednictwem matki Józefy. Ten etap kultu prywatnego, jak twierdzą siostry pasjonistki, zaowocował wieloma łaskami, a nawet wydarzeniami, które można uznać za cudowne. Jedno z nich miało miejsce w Płońsku.

Wincenty Fiećko, dyrektor Szpitala Powiatowego im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Płońsku z pracującymi w szpitalu siostrami pasjonistkami. Lata 30. XX w (ze zbiorów Pracowni Dokumentacji Dziejów Miasta Płońska)

Opinia doktora

Siostry pasjonistki jako pielęgniarki pracowały w płońskim szpitalu od 1923 roku do okresu komunizmu. Były to m.in.: s. Sylwia Wolska, s. Waleria Tarłowska oraz s. Dorota Pryciak. To one asystowały przy wspomnianej operacji, do której przystąpili dr Eustachy Słobodzian, ówczesny dyrektor placówki oraz dr Igor Dziaczkowski, pod względem religijnym niewierzący. Obydwaj lekarze byli wybitnymi specjalistami w dziedzinie chirurgii.

- Operowanego człowieka przywieziono z terenu Płońska. Cierpiał na skręt kiszek. Kiedy otworzono jego brzuch, oczom lekarzy i sióstr ukazał się kłęb rozdętych i sczerniałych jelit, na co doktorzy rozłożyli tylko ręce – przytacza opis zdarzenia autorstwa s. Doroty Pryciak w rozmowie z nami s. pasjonistka Beniamina Kulazińska. - Lekarze częściowo prowizorycznie zrobili tylko szwy choremu, a resztę otwartej jamy brzusznej nakryli serwetami, polecając czym prędzej położyć go na łóżko, aby im nie zmarł na stole operacyjnym – kontynuuje. - Siostry, mimo rozmaitych zajęć, nie przestawały modlić się w duchu za zdrowie cierpiącego za wstawiennictwem matki Józefy. Chory w nocy poczuł się znacznie lepiej, a rano zjadł nawet śniadanie. Lekarze sądzili, że nie przeżyje nocy, więc nie wierzyli siostrom aż się naocznie przekonali. Dr Dziaczkowski powiedział im tylko, że w chorym może było około pięciu procent życia, i że musiały polecać go chyba jakiemuś świętemu, bo to niezwykła rzecz, że wyzdrowiał – opowiada przebieg zdarzeń siostra Beniamina. Siostra Dorota zapytała, czy lekarz podpisałby się pod takim wnioskiem. Ten odrzekł, że tak, ale nie w obecnych czasach…

Zakonnice stosowne oświadczenie opisujące to zdarzenie wydały dziesięć lat później, tyle że nie napisały imienia i nazwiska chorego. Dlaczego tak późno? - W ‘45 roku Niemcy opuścili szpital, który znajdował się w opłakanym stanie. Zaczęły organizować go na nowo i przystosowywać dla pacjentów. Sytuacja była bardzo trudna – tłumaczy s. Beniamina Kulazińska. - Trzeba było niesamowitego wysiłku intelektualnego, aby to wszystko zredagować.

Dopiero, kiedy kadencję przełożonej generalnej objęła po założycielce zakonu matka Stanisława Żebrowska, to zleciła opisanie tego nadzwyczajnego wydarzenia. Jego prawdziwość w 2000 roku potwierdziła przebywająca w Montrealu s. Sylwia Wolska, która była obecna przy operacji i pielęgnacji tego chorego człowieka.

-  Trwa proces beatyfikacyjny naszej założycielki, a osoba, która go prowadzi, upomina się o udokumentowanie tego faktu z roku 1948. Nasze władze robią co mogą, ale jest problem z odszukaniem kogokolwiek z rodziny pacjenta – przyznaje s. Beniamina, zdając sobie sprawę, że będzie to niezwykle trudne zadanie.

Pasjonistki proszą więc o pomoc. Może ktoś słyszał o tej historii. Może wie coś na temat człowieka, który w niedający się medycznie wytłumaczyć sposób wyzdrowiał. Może komuś z rodziny pacjenta znany jest ten fakt i mógłby się nim podzielić.

Dawid Turowiecki

Dane do kontaktu: Ulica Husarii 55/57 02-951 Warszawa, tel.: 22 8588761, e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript..

W artykule wykorzystano informacje ze zbiorów sióstr pasjonistek oraz z opracowania dotyczącego pobytu pasjonistek w Płońsku, autorstwa siostry Beniaminy Kulazińskiej.

Może Cię także zainteresować